- Chcemy, aby w Rzeszowie Zjednoczona Prawica wystawiła wspólnego kandydata na prezydenta. Będziemy do tego namawiać naszych koalicjantów z Solidarnej Polski - mówił dzisiaj na antenie RMF FM wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.
Zapowiada się fascynująca walka o fotel prezydenta Rzeszowa. Z każdej strony sceny politycznej chrapkę na ten urząd ma co najmniej dwóch kandydatów. W obozie rządzącym jest co najmniej dwóch chętnych.

Nieporozumienie w obozie władzy ?

Od kilku dni obserwujemy przeciąganie liny w obozie Zjednoczonej Prawicy, o to kto będzie kandydatem tego obozu na fotel prezydenta Rzeszowa. Jednak pojawia się jedno zasadnicze pytanie: czy w PiS panuje dobra komunikacja związana z tym tematem ?

W środę władzę okręgu rzeszowskiego podjęły uchwałę, o tym, iż PiS wystawi własnego kandydata. Więcej o tej sprawie pisaliśmy tutaj: Rzeszów. PiS wystawi własnego kandydata na prezydenta

Tymczasem okazuje się, że główna partia rządząca ma zupełnie inne zdanie na ten temat. Tuż przed rozpoczęciem wczorajszego posiedzenia najwyższych władz partii na Nowogrodzkiej tak do tego tematu odnosił się Ryszard Terlecki, szef klubu PiS i wicemarszałek Sejmu:

- Będziemy namawiać naszych partnerów z Solidarnej Polski do tego, aby w Rzeszowie Zjednoczona Prawica wystawiła wspólnego kandydata. Nie możemy pozwolić, aby nasz obóz przegrał w tym mieście wybory - mówił Ryszard Terlecki.

W podobnym tonie wypowiadał się dzisiaj wicepremier Jacek Sasin. - Nie ma na razie decyzji, która by tę sprawę przesądzała. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby było to [ogłoszenie kandydatury Marcina Warchoła na prezydenta Rzeszowa] w jakikolwiek sposób konsultowane z PiS, czy Zjednoczoną Prawicą - mówił minister ds. aktywów państwowych.

Wicepremier zaznaczył także, że wspólny kandydat byłby sytuacja idealną.

- Nie wiem, czy taka opcja jest w tej chwili możliwa. Jako PiS nie podjęliśmy jeszcze konkretnego stanowiska. Owszem, myślimy o własnym kandydacie, ale jednocześnie chcemy na ten temat rozmawiać z naszymi partnerami z Solidarnej Polski - dodawał Sasin.

W tej sprawie nasuwa się szereg pytań: czy lokalne władze PiS są na tyle źle skomunikowane ze swoimi przełożonymi z Nowogrodzkiej, że nie umieją wypracować jednego stanowiska, czy też może władze krajowe zamierzają wymierzyć policzek swoim lokalnym strukturom, i pokazać kto w tej sprawie ma ostatnie słowo ?