Sprawą zabójstwa Alicji Baran niespełna ćwierć wieku temu żyła cała Polska. Morderca 21 latki wciąż nie jest znany. Do sprawy powróciło również Pomorskie Archiwum X, które ponownie otwiera tę sprawę.
Tym artykułem rozpoczynamy serię dziennikarską, w której przybliżymy najbardziej znane sprawy kryminalne z naszego województwa, które wciąż szukają swojego finału. Sprawa Alicji Baran nie przypadkowo jest jej początkiem. Do sprawy powróciło Pomorskie Archiwum X, które zapowiada, że czeka nas przełom w tej sprawie.

Tekst powstał dzięki dokumentacji Archiwum X oraz archiwalnym nagraniom Magazynu Kryminalnego 997. Sprawa była również obszernie opisywana na łamach kryminatorium.pl

Przed tragedią

Alicja Baran urodziła się 22.05.1978 roku w Miliczu. Była jedną z dwóch córek Teresy i Adama. Końcówka lipca i początek sierpnia 1997 r. upłynęły jej poza granicami naszego kraju. Alicja wybrała się na dwutygodniowy wypad do Wielkiej Brytanii, gdzie czekała na nią starsza siostra Katarzyna.

Tuż po powrocie do Polski czekał ją kolejny wyjazd. Po przyjeździe do Trzebnicy, Alicja i jej przyjaciółka Beata, postanowiły spędzić drugą połowę sierpnia nad morzem. 11.08.1997 roku Alicja i Beata były już w Łebie. Wynajęły prywatną kwaterę przy ul. Sosnowej 5. Niecałe dwa dni później, tj. 13.08.1997 roku, Alicja wyjechała do domu w Trzebnicy – było to spowodowane zbliżającą się uroczystością weselną w okolicach Przemyśla, w której Alicja chciała wziąć udział. Przed wyjazdem zapewniła jednak Beatę, że po krótkim pobycie w rodzinnych stronach wróci do niej i będą mogły wspólnie cieszyć się resztą wakacji. Dnia 14.08.1997 roku, Alicja Baran wraz z rodzicami pojawiła się w niewielkiej miejscowości Nienadowa koło Przemyśla.

Zaginięcie Alicji

Wczesnym rankiem 19.08.1997 roku, rodzice nastolatki odprowadzają ją na przystanek PKS w Nienadowej. Chwilę przed godziną 05.10 Alicja wsiada do autobusu do Przemyśla. Na miejsce dotarła kilkadziesiąt minut później a stamtąd w dalszą drogę udała się pociągiem „Małopolska” relacji Przemyśl-Gdynia. Około godziny 17.35 wsiada do pośpiesznego „Gryfa” - relacji Tczew-Szczecin, i po ok. półtorej godzinie dociera do Lęborka. Kilka minut po 19.00, powinna była wsiąść do autobusu lub pociągu jadącego bezpośrednio do Łeby. Dziś wiemy, że nigdy do niego nie wsiadła...

Jej przyjaciółka pojawia się na dworcu PKP w Łebie, w nadziei, że spotka się tam z Alicją. Zaskoczona nieobecnością dziewczyny postanawia wrócić do wynajmowanej kwatery.Doszła do wniosku że musiała zostać dłużej u swojej rodziny lub spóźniła się na pociąg i dołączy do niej na drugi dzień. Nie pojawiła się ona jednak ani następnego, ani jeszcze kolejnego dnia. Ostatnie dni wakacji Beata spędza samotnie. Znudzona brakiem towarzystwa dochodzi do wniosku, że czas przerwać pobyt nad morzem. Rankiem 21.08.1997 roku, reguluje rachunek za wynajem kwatery, pakuje walizki i wraca do Trzebnicy. Tuż po powrocie do rodzinnego miasteczka, Beata kontaktuje się telefonicznie z rodzicami przyjaciółki i informuje o tym że nie pojawiła się w Łebie.

Poszukiwania

Jeszcze tego samego dnia Państwo Baran zgłaszają na policji zaginięcie córki. Początkowo Pan Adam udaje się z tą informacją do KPP w Trzebnicy. Zrozpaczony ojciec zgłasza zaginięcie również na policji przemyskiej. Na wieść o tajemniczym zniknięciu nastolatki jej siostra Katarzyna przerywa urlop w Wielkiej Brytanii i przylatuje do kraju. Bierze ona czynny udział w poszukiwaniach siostry, wspierając przy tym załamanych rodziców.

W kolejnych dniach rodzina dziewczyny pojawia się m.in. w Słupsku, Lęborku, Łebie i Gdyni, gdzie odwiedza poszczególne jednostki policji. Rodzina po pewnym czasie zaczyna tracić nadzieję. Wydaje się im że wykorzystali już wszystkie możliwości. Wtedy pojawia się ostatnie światełko w tunelu. Tym światełkiem jest jasnowidz.... Krzysztof Jackowski. Przekazuje on zrozpaczonej matce następującą wiadomość (pisownia oryginalna za Archiwum X):

- Osoba ta nie żyje. Została zamordowana przez mężczyznę ok. 40-letniego. To tak wygląda jakby ona znała tego mężczyznę. Ten mężczyzna - kojarzy mi się z człowiekiem bardzo rozmownym. Dużo rozmawiał z Alicją. Zachowywali się tak jakby się dobrze znali. Ten mężczyzna kojarzy mi się z kimś jak wychowawca – ewentualnie opiekun. Był ubrany w koszulę w czerwonoczarne kraty. Koszula flanelowa. Spodnie wycierusy – z brązowym paskiem – czarne krótkie włosy – wąsik czarny – okulary w złotych oprawkach. Wygląda na inteligentnego. Wiek 35-38 lat. Stało się to w okolicy miasta Reda – niedaleko jeziora. To jest poza miastem Reda. Kilka kilometrów od Redy. W lesie jest jezioro – w okolicy tego leśnego jeziora.

Zwłoki młodej kobiety odnalezione przez grzybiarza

Niespełna miesiąc po zaginięciu dziewczyny – 18 września 1997 roku ok. godziny 13.00, w lesie nieopodal miejscowości Steknica (trasa Lębork-Łeba) jeden z kilku grzybiarzy natrafił na rozkładające się ludzkie zwłoki. Po chwili na miejscu pojawiła się policja oraz prokurator – rozpoczęły się oględziny miejsca oraz zwłok.

- Zwłoki ofiary były ułożone przednią częścią ciała do ziemi; znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu. Ciało było nagie - jedynie na stopach widniały dwie białe skarpetki typu frotte w czerwono-niebieskie geometryczne wzory oraz biały sportowy but marki adidas „TORSHION” (na lewej stopie). Przy głowie znaleziono łańcuszek koloru złotego i dwie zawieszki przestawiające delfina i literę „A” z cyrkonią. Na miejscu nie stwierdzono obecności innych rzeczy osobistych ofiary. Stwierdzono natomiast ubytek jednego zęba w szczęce zamordowanej. Został on prawdopodobnie wybity podczas walki między ofiarą a sprawcą. Ziemia wokół ciała dziewczyny została przesiana, jednak zęba nigdy nie znaleziono. Kluczowym dowodem w związku z zabójstwem dziewczyny okazał się kawałek podkładu kolejowego, który leżał tuż przy ofierze. Został on najprawdopodobniej wyrwany z pobliskich torów i posłużył mordercy jako narzędzie ataku. Na zabezpieczonym kawałku podkładu kolejowego ujawniono włosy- czytamy w aktach sprawy.

Miejsce odnalezienia zwłok młodej kobiety


Początkowo śledczy nie wiedzą do kogo może należeć ciało młodej kobiety. Postanawiają przejrzeć bazę osób zaginionych i dochodzą do wniosku, że jest nią najprawdopodobniej zaginiona przed miesiącem Alicja Baran. Informacja zostaje natychmiast przekazana rodzinie zaginionej nastolatki. Państwo Baran potwierdzają, że zabezpieczone przedmioty należą do ich córki. Rodzice udostępniają ponadto karty dentystyczne Alicji. Od rodziców zostaje pobrany również materiał DNA, a następnie porównany z próbkami wyodrębnionymi ze zwłok kobiety. Badania są przeprowadzane w dwóch różnych Instytutach Medycyny Sądowej – w Gdańsku i Poznaniu. Po około trzech miesiącach przychodzi odpowiedź, która potwierdza w stu procentach tożsamość denatki – jest nią Alicja Baran.

Według Funkcjonariuszy Archiwum X, tragedia miała następujący przebieg:

- W związku z tym, dziewczyna postanowiła udać się na trasę wylotową do Łeby (tj. ul. Kossaka), i złapać tam tzw. okazję. Po kilku chwilach przy nastolatce zatrzymał się poszukiwany do dziś mężczyzna – Alicja wsiadła do jego samochodu; oboje odjechali w stronę Łeby. Jadąc w kierunku Łeby, już bardzo blisko tej miejscowości, kierowca w pewnym momencie zboczył z trasy i wjechał w głąb lasu pod pretekstem „załatwienia potrzeby”. Niczego niespodziewająca się Alicja, została po chwili brutalnie zaatakowana. Napastnik zerwał z niej ubrania, dotkliwie pobił, a następnie zgwałcił. Roztrzęsiona, ostatkami sił dziewczyna wyrwała się z mocnego uścisku mężczyzny, wybiegła z auta i rzuciła się do ucieczki w głąb lasu. Napastnik natychmiast ją dogonił i pobił do nieprzytomności. Sprawca, chcąc dobić jeszcze żyjącą dziewczynę, wyrwał kawałek podkładu kolejowego znajdującego się kilka metrów od późniejszego miejsca odkrycia zwłok i zadał nim serię ciosów w głowę Alicji. W taki sposób najprawdopodobniej zginęła 19-latka.

Hipotezy śledczych

Jak dotąd w śledztwie pojawiły się 2 hipotezy, które były szczególnie szczegółowo badane przez funkcjonariuszy.

Dnia 7 października 1997 roku doszło do tajemniczego incydentu związanego ze śmiercią nastolatki. Miał on miejsce nieopodal Trzebnicy. Do hotelu znajdującego się w miejscowości Nowy Dwór przyjechał pewien młody, ok. 30-letni mężczyzna. Zachowywał się dziwnie nerwowo, podejrzanie. Na drugi dzień wyjechał w nieznanym kierunku. Pokojowa sprzątająca jego pokój zauważyła na stoliku gazetę - „Dzienniki Bałtycki”. Gazeta była otwarta na artykule dotyczącym zabójstwa Alicji Baran. Natychmiast powiadomiła o tym fakcie swoją szefową, a szefowa policję. Dane mężczyzny zostały ustalone na podstawie informacji zawartych w książce meldunkowej. Był nim mężczyzna z okolic Lęborka. Niestety, jego przesłuchanie nie było nigdy możliwe. W dniu wyjazdu z hotelu, mężczyzna poniósł śmierć w wypadku okolicach Płocka.

Na początku grudnia 1999 roku na Komendę Powiatową Policji w Lęborku zgłosiła się pewna osoba, która poprosiła funkcjonariuszy policji o zapewnienie pełnej anonimowości. Zeznała bowiem, że była ona świadkiem rozmowy grupki młodych osób, podczas której jedna z nich wypowiadała się bardzo szczegółowo na temat dokonanego przez nią morderstwa. Podczas rozmowy z anonimowym świadkiem, policjanci ustalili, że chodzi o mężczyznę w wieku 25-30 lat (dziś: 49-54 lata), średniej budowy ciała o charakterystycznie wykrzywionym w prawo nosie. Pomimo licznych publikacji portretu pamięciowego domniemanego zabójcy Alicji Baran, do chwili obecnej nie udało się zidentyfikować tego mężczyzny.

Portret pamięciowy poszukiwanego mężczyzny


W lipcu 2019 r. Prokuratura Rejonowa w Lęborku przesłała akta sprawy do gdańskiego Archiwum X

Do dziś sprawa zaginięcia i śmierci młodej kobiety pozostaje wielką tajemnicą. Pewną nadzieję na jej zakończenie daje powrót do sprawy Pomorskiego Archiwum X, które zapewnia o przełomie.

Osoby mające jakiekolwiek informacje na temat zaginięcia i śmierci Alicji proszone są o powiadomienie KPP w Trzebnicy tel. 71-388-82-00, 71-388-82-22 lub Lęborku tel. 59 863 48 09
Policja gwarantuje pełną anonimowość.