Od kilku tygodni w Polsce jest tzw. wariant brytyjski koronawirusa. Dziś jej obecność na Podkarpaciu potwierdził sanepid.
O trudnej sytuacji na Podkarpaciu związanej z epidemią koronawirusa mówiła dziś wojewoda Ewa Lenart. - Do dyspozycji mamy tam 66 łóżek, 37 jest zajętych. Na 10 respiratorów, 9 jest zajętych. Staramy się utrzymywać bezpieczny, bo 25 proc. zapas wolnych łóżek dla chorych na koronawirusa. Nie mniej sytuacja w regionie robi się coraz poważniejsza - mówiła wojewoda. Więcej o tej sytuacji przeczytacie państwo tutaj: Wojewoda: Sytuacja w regionie jest dramatyczna

Na tej samej konferencji prasowej obecność tzw. wariantu brytyjskiego na Podkarpaciu potwierdził Adam Sidor. - Zrobiliśmy już niezbędny wywiad epidemiczny. Wiemy, że wirus mogł być przywieziony bezpośrednio z wysp - mówił dziś szef podkarpackiego sanepidu.

Dr Adam Sidor dodał jednocześnie, iż na razie nie wiadomo, na jaką skalę mógł się on rozmieścić w naszym regionie. Od mniej więcej trzech tygodni sanepid w naszym regionie regularnie poddaje codziennemu badaniu mniej więcej 40 próbek. Z kolei szef sanepidu chce, aby liczba ta zwiększyła się do ok. 200.

Przypomnijmy, że według oficjalnych danych wariant brytyjski jest o 30 do 70 proc. bardziej zaraźliwa niż oryginalny koronawirus. Uczeni podejrzewają, że mutacja B.1.1.7 może być nawet o 30 - 40 proc. bardziej śmiertelna w porównaniu z wcześniej krążącymi wariantami SARS-CoV-2.

Typowymi objawami są kaszel, zmęczenie, ból gardła i bóle mięśni. Z kolei zaburzenia węchu i smaku pojawiają się rzadziej.