- Przyszłym pokoleniom należy się możliwość doświadczenia lasu o charakterze naturalnym, obserwowania bogactwa życia w lesie, bezpośredniego poznania innych zwierząt zamieszkujących planetę. Nie możemy ich tego pozbawiać w imię krótkowzrocznej, przemysłowej gospodarki leśnej przerabiającej drzewa w wieku naszych praprababek na papier toaletowy- grzmieli podczas strajku aktywiści pod RDOŚem.

"Wilczyce" bronią lasu

1 czerwca spotykamy się z politykami i polityczkami w Rzeszowie pod Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, żeby porozmawiać o przyszłości Turnickiego Parku Narodowego. Lasy Państwowe, łańcuchami pilarek i kołami wielotonowych ciągników, brutalnie przerywają relacje, z których utkana jest Puszcza. Prowadzą niezgodną z prawem wycinkę na terenie ostatnich fragmentów Reliktowej Puszczy Karpackiej. Tną niezależnie czy jest to okres lęgowy ptaków, czy w pobliżu występują gatunki chronione. A może za kilkadziesiąt lat w wielkiej jodle zamieszkałaby niedźwiedzica? Jaki jest los dzieci wszystkich dzikich zwierząt zamieszkujących Puszczę Karpacką? I co w tym czasie robi Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska? Instytucja powołana, aby CHRONIĆ środowisko- w takich słowach do udziału w akcji zachęcali jego organizatorzy.

O całej akcji zrobiło się głośno kilka tygodni temu gdy internet obiegły zdjęcia "Wilczyc" domagają się zakończenia wycinek w lasach tworzących Otulinę Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz reformy Lasów Państwowych. Mowa tu o aktywistkach i aktywistach którzy zdecydowali się zamieszkać w lesie na zagrożonym wycinką terenie. W ten sposób domagali się do realizacji żądanych przez grupę postulatów.

- Nie zamierzamy dłużej prosić. Nasza cierpliwość wyczerpała się. Nie będziemy bezczynnie przyglądać się dalszej dewastacji Puszczy Karpackiej. Wzywamy do obywatelskiego nieposłuszeństwa! – zakomunikowała 25 kwietnia Inicjatywa Dzikie Karpaty, rozpoczynając protest okupacyjny na terenie społecznie planowanego Turnickiego Parku Narodowego. Blokada prac leśnych trwa od stycznia.

Ruch oczekiwał natychmiastowego zaprzestania wycinki oraz polowań na całym obszarze projektowanego Turnickiego Parku Narodowego, utworzenia projektowanego Rezerwatu Przyrody „Reliktowa Puszcza Karpacka” oraz powołania Turnickiego Parku Narodowego. Ponieważ odpowiedź długo nie nadchodziła a postulaty pozostawały bez odzewu, zdecydowano się zorganizować strajk.

Troska o las- troska o nas

Strajk zorganizowany przez Inicjatywa Dzikie Karpaty odbywał się pod hasłem Troska o las- troska o nas. W samym wydarzeniu udział wzięło kilkadziesiąt osób, które zgromadziły się pod RDOŚem. Wśród zgromadzonych znalazł się między innymi kandydat na urząd prezydenta miasta Rzeszowa, Konrad Fijołek.

- Instytucja jaką jest RDOŚ wykazuje się kompletną bezczynnością. Domagamy się należytej ochrony Puszczy Karpackiej. Niewyobrażalne jest t, że instytuacja która powinna dbać i chronić piękno przyrody, pozwala na dalsze wycinanie i dewastowanie tego dziedzictwo naszego regionu. Ochrona tych lasów jest szczególnie ważna teraz, w dobie kryzysu klimatycznego. Obecnie są one niszczone i wycinane. Dom rzadkich roślin i zwierząt jest rozjeżdżany przez ciężki sprzęt- mówili aktywiści.

Zgodnie z tym co mówili protestujący, Dyrektor RDOŚ Wojciech Wdowik mógłby jednym podpisem ustanowić, postulowane przez nas Rezerwaty: „Reliktowa Puszcza Karpacka”, “Widełki”, “Las bukowy pod Obnogą”, “Przełom Wołosatego”, “Zakole Sanu”.

- Przyszłym pokoleniom należy się możliwość doświadczenia lasu o charakterze naturalnym, obserwowania bogactwa życia w lesie, bezpośredniego poznania innych zwierząt zamieszkujących planetę. Nie możemy ich tego pozbawiać w imię krótkowzrocznej, przemysłowej gospodarki leśnej przerabiającej drzewa w wieku naszych praprababek na papier toaletowy. Puszcza to właśnie taka wielopokoleniowa rodzina wymykająca się ludzkiej skali czasu. Stuletnie drzewo jest jak osoba wkraczająca w dorosłość. Przed nią jeszcze co najmniej 4 razy tyle istnienia. A potem długi proces przemiany w kolejne życie - wieczne życie- mówili.

Protestujący zarzucili Lasom Państwowym, że zamiast chronić unikatowe tereny przyrody w naszym regionie, wysyłają do puszczy każdego roku tysiące ciężarówek, koparek i wcyiągarek które niszczą naturalne środowisko. Protestujący zwrócili także uwagę na to, że niedługo nie będzie już czego chronić, bo tempo prac jest zatrważające.

- Zostaliście Państwo, zostaliśmy my oszukani, przez Nadleśnictwo Krasiczyn, Lasy Państwowe. Czy można ufać leśnikom z Lasy Państwowe? Zapewne wielu z nas, uspokoiło oświadczenie zamieszczone w marcu, na oficjalnym profilu Nadleśnictwo Krasiczyn, Lasy Państwowe, w którym nadleśniczy zobowiązał się do niewycinania drzew o wymiarach pomnikowych. Niestety to, co zobaczyliśmy w terenie w wydzieleniu 238b poruszyło nas, wręcz oburzyło. W czasie okresu miłości, rozrodu, wychowywania i karmienia piskląt, ryczą piły i ciągniki. Wbrew obietnicy ścinane są drzewa o wymiarach pomnikowych. Leżą w lesie, na składzie, część już sprzedano. Nie ma to zgody!- grzmieli inicjatorzy samej akcji.

Jak przekonują aktywiści zimą tysiące osób przyłączyło się do akcji ratowania wspaniałych jodeł, buków i grabów. Nadleśniczy, pod naciskiem, odstąpił od wycinania drzew o monumentalnych rozmiarach w dwóch wydzieleniach. Chociaż takich okazów nie powinno się wycinać nigdzie. Nawet dla tak małego terenu ta obietnica nie została dotrzymana.

RDOŚ otwarty na rozmowy

Nieoczekiwanie na miejscu pojawili się przedstawiciele RDOŚu którzy zdecydowali się zabrać głos w tej sprawie.

- Na terenie Województwa Podkarpackiego mamy 96 Rezerwatów Przyrody, 2 Parki Narodowe oraz 63 Rezerwaty Przyrody, oraz inne formy ochrony przyrody. To niemal 1/3 powierzchni całego Województwa. Wydaje mi się, że w tych dyskusjach, nie ma dyskusji na temat ochrony tych terenów które już są elementem przyrody (Parki Narodowe czy Rezerwaty Przyrody). Może należało by dyskutować nad tym jak zwiększyć powierzchnię ochrony ścisłej w tyc, już istniejących parkach? - mówił przedstawiciel RDOŚu.

Zapewniał on również że w 2016 r. był złożony stosowny wniosek o ochronie Puszczy Karpackiej, ale przepadł on w głosowaniach. Jego słowa jednak nie przekonały protestujących.

- W dobie katastrofy klimatycznej od 15 lat nie powstał w naszym regionie żaden nowym park, w regionie w którym Pan zarządza. My nie potrzebujemy więcej dyskusji, więcej spotkań, bo one nic nie dają. My oczekujemy konkretnych decyzji i konkretnych działań, a nie tylko siedzenia i zajmowania stołków- odpowiadali zdenerwowani protestujący.

Na koniec posłanka Anita Sawicka zaprosiła o organizację spotkania pomiędzy organizacjami ekologicznymi, RDOŚem oraz aktywistami na posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego do Spraw Zielonego Wyboru dla Polski. Na takie spotkanie zgodzili się zarówno protestujący jak i Przewodniczącym RDOŚ który zapewniał, że chce spotkać się z protestującymi i porozmawiać na spokojnie na temat ochrony terenów zielonych w naszym regionie.