17 października Sokół Łańcut rozgrywał kolejne spotkanie w ramach Suzuki 1 Ligi Mężczyzn. Niestety, Sokół przegrał drugie spotkanie z rzędu i osunął się w ligowej tabeli.

Składy

Pelikan: Burczyk K, Dutkiewicz M, Dzierzak P, Dzierzak W, Madry N
Rezerwowi: Chudy M, Góralczyk A, Kamiński S, Kamrowski S, Nalecziński N, Pietras B, Szaczeski D

Sokół: Fras W, Jankowski M, Klima M, Małgorzaciak F, Zagula D
Rezerwowi: Czerwonka B, Inglot A, Kulikowski R, Pelka P, Strzępek K

Przebieg spotkania

Pierwszą kwartę dobrze zaczęła ekipa gospodarzy, od dwóch rzutów za dwa. Później, przez blisko 8 minut mieliśmy wymianę cios za cios. Żadna z ekip nie potrafiła powstrzymać przeciwnika podczas jego rzutów. Dopiero w ostatnich akcjach, goście zagrali mocniej w defensywie, dzięki czemu udało im się wyjść na prowadzenie. Ostatecznie jednak, po pierwszej kwarcie schodziliśmy z wynikiem 22:22 po rzucie w ostatnich sekundach.

Drugą kwartę rozpoczął lepiej Sokół, któremu udało wyjść się na 3 punktowe prowadzenie. Szybko jednak odpowiedzieli gospodarze, którzy po rzutach za trzy ponownie objęli prowadzenie, które systematycznie powiększali. Sokół jednak znów zaczął doskonale bronić notując aż 9 zbiórek w tej odsłonie. Tym samym nasza ekipa ponownie zaczęła odrabiać straty i ponownie wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca. Wynik, 45:47.

Trzecia kwarta, to popis Sokoła, który fragmentami wyglądał fenomenalnie. Sokół od początku naciskał na gospodarzy, zmuszając ich do licznych błędów tak w ataku jak i w obronie. Dzięki temu udało im się wypracować 8 punktową przewagę. Gospodarze jednak mieli swoje momenty i nie pozwalali nam na zbudowanie wyższej przewagi i systematycznie odrabiali straty. Finalnie jednak Sokół kończył tę kwartę z korzystnym wynikiem 69:73.

W czwartej kwarcie Sokół systematycznie budował przewagę, która ponownie urosła do 8 punktów. Wydawało się, ze Sokół jest na najlepszej drodze do zwycięstwa. Wtedy jednak gospodarze wrzucili nie drugi a trzeci bieg i nieoczekiwanie zaczęli odrabiać straty aż wreszcie wyszli na prowadzenie. Sokoła nie było już stać na nic więcej i ostatecznie poległ po kuriozalnej kocówce 94:92.

Mecz Sokoła