Już po raz drugi w tym sezonie Ślepsk Malow Suwałki wygrały z drużyną Asseco Resovii Rzeszów 3:1. MVP spotkania została atakujący gospodarzy Bartłomiej Bołądź.
Trener Andrzej Kowal już po raz drugi w tym sezonie pokazał, że posiada znakomity patent do wygrywania z drużyną Asseco Resovii Rzeszów. Ślepsk Suwałki w czterech setach sprawiła tęgie lanie gościom. I chodź po koszmarnym pierwszym secie, wydawało się, że w drużynie z Rzeszowa nastąpiło przełamanie, to jednak nie wystarczyło to na bardzo dobrze dysponowanych gospodarzy.

Składy drużyn:

Ślepsk Malow Suwałki: Bołądź, Takvam, Waliński, Tuaniga, Sapiński, Rousseaux, Czunkiewicz (libero) oraz Szwaradzki, Rudzewicz, Rohnka

Asseco Resovia Rzeszów: Butryn, Tammemaa, Cebulj, Drzyzga, Hain, Parodi, Potera (libero) oraz Buszek, Domagała, Woicki, Jendryk, Krulicki, Mariański (libero)

Pierwsza partia to była absolutna deklasacja drużyny z Rzeszowa. Ze strony gospodarzy raz za razem leciały znakomite zagrywki, z kolei gościom z pewnością nie pomagały błędy własne, szczególnie w ataku, ale też na zagrywce. Pierwsza odsłona zakończyła się wysoką wygraną drużyny z Suwałk 25:12.

W drugiej partii nieco inaczej wyglądał ten boiskowy obraz. Ale jednak Rzeszowianie nadal mieli problemy ze skończeniem własnych ataków. Jednak drużyna z Suwałka wypracowała sobie na tyle dużą przewagę, że pozwoliła im ona spokojne dokończenie drugiego seta (25:21).

Początek trzeciej partii wyglądał z kolei zupełnie inaczej. Przez pierwszą część tego seta to Rzeszowianie prowadzili wysoko. W ataku przebudził się zwłaszcza Klemen Cebulj oraz Karol Butryn (12:7). Jednak gospodarze szybko ją stracili po znakomitych zagrywkach Karola Sapińskiego. Ale siatkarzom z Rzeszowa jakoś udało się dociągnąć do czwartej partii (21:25).

Czwarta partia w większości upływa w następujący sposób: Suwałki osiągają kilka punktów przewagi, a za chwilę Rzeszowianie ich doganiają. Gościom znakomicie przewodził weteran polskiej siatkówki Paweł Woicki. Jednak to gospodarze utrzymali nerwy na wodzy w końcówce, wygrali go po autowym ataku Simone Parodiego - 25:23.