Na rzeszowskim rynku po raz kolejny zapłonęły znicze. Tym razem zapalono z okazji drugiej rocznicy śmierci Pawła Adamowicza, Prezydenta Gdańska.
To był jeden z najtragiczniejszych dni w historii polskiego samorządu. Dwa lata temu, w niedzielę 13 stycznia, podczas Gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, na scenie pojawił się mężczyzna, który wbił nóż w ciało Pawła Adamowicza. Niespełna dzień później do opinii publicznej dotarły tragiczne wiadomości: lekarzom nie udało się uratować życia Prezydenta Gdańska.

Po dwóch latach od tego tragicznego zdarzenia sprawa nadal budzi wiele kontrowersji. Dzieje się to głównie ze względu na fakt, że mimo iż wiadomo, kto jest sprawcą, to Prokuratura nadal nie potrafi nadal zakończyć śledztwa. Swoje postępowanie usprawiedliwia tym, iż nadal nie wiadomo, czy sprawca w momencie popełniania czynu był w pełni poczytalny.

- Niestety dziś mijają 2 lata od śmierci pana prezydenta… Kiedy w nieodległej Norwegii miały miejsce tragiczne wydarzenia, to wtedy jego oskarżenie (Andersa Breivika) i stanięcie przed sądem trwało 9 miesięcy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to działanie na przeciąganie śledztwa, na to, żebyśmy przestali pamiętać. Ma być może także walor polityczny - tak komentowała ten fakt na antenie Radia Zet Aleksandra Dulkiewicz, obecna Pani Prezydent Gdańska, a także była zastępczyni Pawła Adamowicza.

- Paweł Adamowicz w swoich ostatnich słowach mówił o solidarności i dzieleniu się dobrem. 14 stycznia wyjdźmy na place naszych miast. Zapalmy światła, ustawiając je w kształt serca, podobnie jak dwa lata temu. Niech symbolizują naszą solidarność i nadzieję, że dobro zwycięży - czytamy z kolei na stronie Komitetu Obrony Demokracji.