W zaległym meczu 10. kolejki PlusLigi Asseco Resovia Rzeszów wygrała na wyjeździe z niepokonaną jak dotychczas w lidze Grupa AZOTY ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. MVP spotkania został wybrany Karol Butryn.
To był prawdiwy mecz na szczycie. Niepokanan jak dotychczas w sezonie grupa AZOTY Zaksa Kędzierzyn-Koźle uległa po raz pierwszy na własnej hali Asseco Resovii Rzeszów. Rzeszowianie nie dość, że pokonali lidera tabeli, to jeszcze zapewnili sobie grę w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Składy:
Grupa AZOTY ZAKSA Kędzierzyn-Koźle:
Kaczmarek, Toniutti, Śliwka, Semeniuk, Kochanowski, Rejno i Zatorski, oraz Kluth, Smith

Asseco Resovia Rzeszów: Szerszeń, Drzyzga, Jendryk, Cebulj, Butryn, Tammemaa i Pottera, oraz Woicki, Domagała, Hain, Mariański, Buszek

Co prawda już w pierwszej akcji na lewym ataku został zablokowany Klemen Cebulj, jednak chwilę później Asseco Resovia wskoczyła na zupełnie inny poziom niż ich przeciwnicy. W elemencie zagrywki brylował m.in. Fabian Drzyzga, natomiast w elemencie bloku dominował Karol Butryn, wyglądał tak jakby wziął zatrzasnął drzwi, rolety, wszelkie zamki i powiedział: nie przejdziecie. Natomiast zawodnicy Kędzierzyna stali jak sparaliżowani, momentami nie wiedząc nie wiedząc co się dzieje na parkiecie. Skutkiem tego było objęcie 9-punktowego prowadzenia przez zawodników Asseco Resovii (11:20). Co prawda za chwilę zawodnikom ZAKSY udało się odrobić kilka punktów punktów dzęki zagrywkom Krzysztofa Rejno, jednak Alberto Giuliani szybko poprosił o czas, i zawodnicy gości w dość bezpieczny sposób wygrali tego seta po asie serwisowym Klemena Cebujla (18:25).

Widać było, że odrobienie części strat w końcówce pierwszego seta pobudziło do gry gospodarzy w tym drugim secie, który przebiegał już zupełnie inaczej. Obydwa zespoły szły z wynikiem przez większą część tej partii łeb w łeb, osiągając maksymalnie 2-punktowe prowadzenie. Dopiero w końcówce zawodnikom Asseco Resovii nie dość, że udało się doprowadzić do remisu, to jeszcze dzięki zagrywkom Klemena Cebulja udało się im wyjść na prowadzenie. Pomogły im także błędy własne popełniane przez zawodników z Kędzierzyna. Drugi set, podobnie jak pierwszy, udało się Rzeszowianom zakończyć po asie serwisowym Klemena Cebulja. Wygrana w drugiej partii zapewniła także gościom awans do ćwierćfinału Pucharu Polski (22:25).

Z kolei trzecią partię to zawodnicy ZAKSY zaczęli w pewny sposób. Już na początku seta wypracowali sobie pewną, bo 5-punktową przewagę. Co prawda w połowie partii na zagrywce w drużynie Resovii zameldował się Klemen Cebulj, i gościom udało się odrobić część strat. Jednak gospodarze szybko pokonali ten zastój, i po chwili wrócili do swojej przewagi (20:15). Nie pomagały także dwa czasy wzięte przez Alberto Giulianiego oraz podwójna zmiana. I podobnie jak pierwszy set, tylko tym razem w drugą stronę, ta trzecia odsłona zakończyła wysoką wygraną, ale tym razem graczy ZAKSY (25:17).

Natomiast na początku czwartego seta mieliśmy dyskusję z sędzią, oraz wykład z anatomii ręki Pawła Zatorskiego. Dyskusje się toczyły to, czy libero ZAKSY podczas jednej z obron w długiej akcji podłożył dłoń pod piłkę. Ostatecznie jednak wyszło na to, że Zatorski tak mocno rozłożył palce, że piłka weszła w boisko, dzięki czemu Asseco Resovia wyszła na 3-punktowe prowadzenie (4:7). Chwilę jednak później ZAKSA wpadła w pogoń za swoimi rywalami, co skończyło się nie dość, że dogonieniem swoich rywali, a na dodatek wyjściem na 3-punktowe prowadzenie (18:15). Rzeszowianie utknęli dwa razy w jednym ustawieniu, na dodatek popełniając błędy własne w ataku. Czwarta partia, podobnie jak trzecia, zakończyła się pewną wygraną gospodarzy do 18.

Z kolei tie-break rozpoczął się od wyrównanej gry obu zespołów. Mimo minimalnego prowdzenia gości, do końca nie było wiadomo kto wygra tego seta, a w konsekwencji całe spotkanie. Ostatecznie jednak stało się tco kiedyś stać się musiało. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle poniosła pierwszą porażkę w tym sezonie, przegrywając na własnej hali z Asseco Resovia Rzeszów (13:15).