Grupa Azoty ZAKSA Kędierzyn-Koźle zdeklasowała Asseco Resovie Rzeszów w walce o Krakowski Final Four Pucharu Polski. Gospodarze pokazali wyższość nad swoimi rywalami.
To miał być hit wieczoru, a była jedna wielka deklasacja Asseco Resovii Rzeszów przez Grupa AZOTY Zaksa-Kędierzyn-Koźle. Goście w żadnym elemencie nie umieli znaleźć argumentów, aby pokazać wyższość nad swoimi rywalami. ZAKSA w półfinale zmierzy się z Aluronem CMC Warta Zawiercie.

Składy:
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle:
Kaczmarek, Kochanowski, Toniutti, Śliwka, Semeniuk, Smith i Zatorski, oraz Kluth, Prokopczuk,

Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga, Buszek, Cebulj, Jendryk, Butryn, Tammemaa, Pottera, Mariański, oraz Taht, Szerszeń, Hain, Woicki, Domagała,

Co prawda od leciutkiej, bo tylko liczącej 125 km/h zaczęli Rzeszowianie tego seta zagrywki Karola Butryna. Szybko jednak Kędzierzynianie osiągnęli potężną przewagę, bo aż 8-punktową. Wpłynęły na to błędne przyjęcia Rzeszowian, na zagrywce z kolei brylował Olek Śliwka. Dodatkowo Rzeszowianie kilka razy zostali spektakularnie zablokowani, a DJ z sali jakby na złość puszczał po każdym bloku kawałek Lady Punk „Tacy Sami”, z dominującym fragmentem: Tacy sami, a ściana między nami. Na niewiele się zdały dwa czasy wzięte przez Alberto Giulianiego, także podwójna zmiana. Zespół Asseco Resovii był kompletnie rozbity (13:6). Co prawda później Rzeszowianie ustabilizowali swoją grę, jednak nie wpłynęło to w jakiś sposób na wynik. ZAKSA w zdecydowany sposób wygrała pierwszego seta do 16.

Od zmian w podstawowym składzie zaczęła Asseco Resovia tego drugiego seta. Na boisku pojawili się Robert Taht oraz Piotr Hain. Ta partia to może nie był aż taki pogrom Kędzierzynian nad swoimi rywalami jak to było w pierwszym secie, jednak Rzeszowianie w dalszym ciągu nie umieli znaleźć patentu na swoich rywali (15:18). Goście w głównej mierze nie kończyli swoich akcji w pierwszej akcji. Co prawda przy stanie po 19 obydwie drużyny zrównały się pod względem wyniku, jednak w drużynie ZAKSY na zagrywce znów pojawił się świetnie dysponowany tego dnia Olek Śliwka, dzięki czemu gospodarze powrócili do pewnego prowadzenia. Druga partia zakończyła się po autowej zagrywce Klemena Cebulja.

Początek trzeciej partii to była cała masa zepsutych zagrywek, obydwie drużyny szły z wynikiem łeb w łeb. Jednak jak w poprzednich partiach, wszystko zmieniło wejście na zagrywkę Olka Śliwki. Wystarczyło kilka dobrych uderzeń polskiego przyjmującego, i to ZAKSA wyszła na spokojne prowadzenie (14:11). Wprawdzie chwilę później Rzeszowianom udało się doprowadzić praktycznie do remisu, jednak Kędzirzynianie szybko odzyskali impas, i znów doprowadzili do ogromnej przewagi.