W przedostatniej, 24. kolejce PlusLigi, Asseco Resovia w trzech setach wygrała u siebie z odwiecznym rywalem, PGE Skra Bełchatów. MVP spotkania został Karol Butryn.
Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał. Miał być siatkarski klasyk, a zamiast tego oglądaliśmy mecz tylko w trzech setach. Asseco Resovia po nieudanym meczu w ćwierćfinale Pucharu Polski, w przedostatniej kolejce fazy zasadniczej PlusLigi pokonała na własnym parkiecie PGE Skrę Bełchatów. MVP spotkania został Karol Butryn.

Składy:
Asseco Resovia Rzeszów:
Krulicki, Drzyzga, Cebulj, Butryn, Taht, Tammemaa, Potera i Mariański, oraz Parodi

PGE Skra Bełchatów: Filipiak, Sander, Ebadipour, Łomacz, Bieniek, Huber i Piechocki, oraz Petković,

Co prawda pierwszego seta obydwa zespoły zaczęły porówno, jednak przy stanie po 3 w polu zagrywki pojawił się kapitan Fabian Drzyzga, i po chwili mieliśmy już na tablicy wynik 7:3. Bełchatowianie nie pomagali sobie z pewnością błędami w komunikacji przy własnych akcjach. I podobnie, jak w ZAKSIE, tak teraz także na lewym ataku znakomicie spisywał się świeżo co po kontuzji Robert Taht. Asseco Resovia znakomicie także grała w obronie, co przekładało się na wykorzystywanie kontr. Poza coraz to wciąż wzrastającą przewagą gospodarzy, niewiele się zmienił obraz gry w tym pierwszym secie. Rzeszowianie wygrali w pewny sposób, bo aż do 15, w ostatniej akcji blokując na lewym ataku Milarda Epadipoura (25:15).

Drugiego seta Bełchatowianie nie dość zaczęli od zmian w wyjściowym składzie, za Bartosza Filipiaka pojawił Dusan Petković, to jeszcze na dzień dobry Taylor Sander popisał się asem serwisowym. Jednak tak jak w poprzednim secie, przy wyniku po 3, na zagrywce pojawił się tym samym Bartek Krulicki, pojawiły się błędy w ataku gości, i ze stanu po 3, zrobił się szybko wynik 7:3. Mimo, iż z czasem Bełchatowianom udało się doprowadzić do wyrównania (15:15), to wystarczyło kilka dobrych ataków na lewym skrzydle Roberta Tahta, aby gospodarzom udało się wypracować znów 3-punktową przewagę (21:18). Jednak dosłownie chwilę później, Rzeszowianie nie mogąc kompletnie w to uwierzyć, i chyba nie będąc w ogóle świadom, zaczęli popełniać błędy własne, i tak z 3-punktowej przewagi, zrobił się wynik po 23. Nerwy na wodzy w końcówce to gospodarze utrzymali, a set skończył się grą na przewagi, po dość przypadkowym challengu na korzyść Asseco Resovii (26:24).

Po znakomitej końcówce w drugiej partii, Rzeszowianie niesieni falą zwycięstwa, zaczęli 3-punktowym prowadzeniem tego trzeciego, po dwóch dobrych atakach na kontrze Karola Butryna (9:6). Przez większość seta wynik niewiele się zmieniał. Dopiero przy stanie po 20 Bełchatowianom udało się dogonić Rzeszowian, wobec czego zapowiadała się niezwykle ciekawa końcówka, podobnie jak w drugiej partii. I znów obydwa zespoły toczyły grę na przewagi. Aż do piątej piłki setowej trzeba było czekać. Set, jak i całt mecz, zakończył się po udanym ataku na kontrze Klemena Cebulja.