- To mieszkańcy Rzeszowa, wspólnie z ruchami miejskimi, powinni sami wyłonić kandydata, a nie żadna centrala partyjna - mówił dziś w Rzeszowie przewodniczący PO Borys Budka. W tle była także uchwała antylgbt.
Przewodniczący PO po raz kolejny mówił o tym, że w Rzeszowie opozycja powinna wystawić jednego wspólnego kandydata. W zeszłym tygodniu na konferencji prasowej Borys Budka mówił, że to mieszkańcy powinni sami powinni go wyłonić, a nie żadna centrala partyjna. Na konferencji odniesiono się także do sytuacji w służbie zdrowia czy uchwał antyLGBT.

- W imieniu Koalicji Obywatelskiej jasno deklaruję, że opozycja powinna w Rzeszowie wystawić jednego, wspólnego kandydata, który zmierzy się z przedstawicielem obecnej władzy. Musi spełniać określone wymogi, być akceptowalnym i wybranym tam przez ludzi, w Rzeszowie. Samorząd jest bowiem ostoją demokracji, i te nadchodzące wybory muszą to potwierdzić - powiedział przewodniczący PO.

Skowrońska: Więcej nakładów na służbę zdrowia

Platforma Obywatelska w ostatnią sobotę zaprezentowała tzw. receptę na kryzys po pandemii koronawirusa. Jednym z jej elementów była po raz kolejny fatalna ich zdaniem jakość służby zdrowia, a zwłaszcza jej niedofinansowanie. Politycy PO nawołują do zwiększęnia nakładów na ten sektor do 6 proc. PKB.

- Z naszych rządów doprowadziliśmy do tego, iż każde województwo otrzymywało takie same nakłady finansowe na służbę zdrowia. Chcemy, aby taki stan rzeczy przywrócono - mówiła Krystyna Skowrońska.

Wskazywali także na utworzoną kilka lat temu sieć szpitali. - Przez tą tzw. reformę większą część nakładów przerzucono z państwa na samorządy, które i tak już sobie ledwo co radzą. Rządzący obecnie przekazują 2 mld na tzw. telewizję publiczną, a nie na walkę z kryzysem w służbie zdrowia. ? Czy tak powinien wyglądać sektor publiczny w naszym państwie ? - dopytywali się politycy PO.

Wskazywano przy tym na uchwałę Trybunału Konstytucyjnego, który mówił, że to ze skarbu państwa, a nie budżetów samorządów, powinna iść całość wydatków na służby zdrowia.

W tle także LGBT

Na konferencji prasowej politycy PO odnieśli się także do projektu uchwały w sprawie "uchylenia uchwały Nr VIII/140/19 Sejmiku Województwa Podkarpackiego z dnia 27 maja 2019 r. w sprawie przyjęcia stanowiska Sejmiku Województwa Podkarpackiego wyrażającego sprzeciw wobec promocji i afirmacji ideologii tak zwanych ruchów LGBT".

- Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 54, ust. 1, wprost zapewnia każdemu wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Działania osób (w tym osób nieheteronormatywnych – LGBT), które korzystają z tego fundamentalnego prawa, nie łamiąc przy tym norm społecznych nowoczesnego państwa w Unii Europejskiej, stanowisko Sejmiku Województwa Podkarpackiego z 27 maja 2019 r. nazywa „inżynierią społeczną”, „zagrożeniem dla porządku społecznego”, czy „narzucaniem szkodliwych i demoralizujących standardów”. Tego typu retoryka wprowadza i podsyca atmosferę nieistniejącego zagrożenia, a wezwanie do „wycofania ruchów LGBT z politycznego dyskursu” jawnie łamie prawo, ustanowione przytoczonym wyżej przepisem Konstytucji RP - czytamy w uzasadnieniu tego projektu.

Politycy PO mówili, że wnieśli taką uchwałę, ponieważ tamta jest zupełnie bezprzedmiotowa, i nie wnosi niczego zupełnie, tym czym sejmik naprawdę powinien się zajmować.

- W liście spraw, które są przypisane do zadać samorządu województwa, nie mam nic kompletnie o tym, iż sejmik powinien się zajmować ideologią, a tym bardziej kwestią ideologii LGBT. Tamta uchwała wprowadza także pojęcia czy zagrożenia, które po prostu nie istnieją m.in. nową inżynierię społeczną - mówił polityk Nowoczesnej, radny sejmiku Krzysztof Ferenc.

Wskazywano przy tym także na pierwsze szkodliwe efekty wprowadzenia takiej uchwały w życie. - Za przykład podam tu fakt, iż województwo podkarpackie straciło grant finansowy, który miał służyć budowie tzw. szlaku podkarpackiego. Nie możemy dopuścić, aby takich szkodliwych efektów było więcej - mówił radny.

Budka: To mieszkańcy Rzeszowa powinni sami wyłonić kandydata

Jednak wydaje się, że najważniejszym powodem wizyty przewodniczącego PO na Podkarpaciu nie była wcale mowa o sytuacji w służbie czy temacie LGBT, ale wyłonienie wspólnego kandydata opozycji na prezydenta Rzeszowa. Więcej o tym pisaliśmy tutaj: Budka jedzie do Rzeszowa. Będzie rozmawiał o wyborach

- Oprócz rozmów z PSL-em czy innymi partiami, prowadzimy rozmowy także z przeróżnymi organizacjami społecznymi. Na Podkarpacie przyjechałem po to, aby wyłonić kandydata samorządowego, z doświadczeniem, ale przede wszystkim takiego, który będzie gwarantował, że Rzeszów nadal będzie dobrze rozwijającym się europejskim miastem - powiedział Borys Budka.

Przewodniczący PO nie był jednak w stanie określić dokładnej czy chociażby przybliżonej daty. Stanie się to w ciągu najbliższych kilku dni - zapewnił Borys Budka.

Polityk głównego ugrupowania stwierdził także, że to przede wszystkim mieszkańcy sami powinni wyłonić kandydata. Odnosił się także do kandydatury polityka Solidarnej Polski, Marcina Warchoła, którego notabene namaścił były już prezydent Tadeusz Ferenc.

- Dziwić mnie może, żeby o prezydenturę tego pięknego miasta starały się osoby, które robią wszystko, aby spowolnić proces pozyskiwania dla Polski 250 mld zł z Funduszu Odbudowy. To kuriozalne, żeby o to stanowisko starały się postacie, które do tej pory niszczyły w naszym kraju system wymiaru sprawiedliwości - powiedział Borys Budka.