Grzegorz Braun, kandydat Konfederacji w wyborach na prezydenta Rzeszowa, koncertowo zaczął swoją kampanię. - TVP uprawia goebbelsowską propagangę - mówił do dziennikarza tej stacji.
Zaczęło się całkiem spokojnie, jak na Grzegorza Brauna nawet za spokojnie. Kandydat Konfederacji w wyborach na prezydenta Rzeszowa rozpoczął swoją konferencję prasową od pochwalenia się członkami swojego sztabu wyborczego, wśród których znajduje się Wiesław Wałat, wiceprezydent Rzeszowa w latach 1999-2002.

- W komitecie Grzegorza Brauna jestem po to, aby zaprezentować nieco inną wersję rozwoju Rzeszowa, opartą m.in. o historyczne doświadczenie. Trzeba sięgnąć mocno w tył, aby pokazać szanse i możliwości na rozwój tego miasta, szczególnie na tle innych regionów - powiedział Wiesław Walat.

Braun: TVP uprawia goebbelsowską propagangę

Jednak prawdziwy koncert miał dopiero nadejść. Grzegorz Braun zaprezentował mianowicie jeden punkt swojego programu, a mianowicie "Nowy impuls".

Następnie nadeszło pytanie od dziennikarza telewizji publicznej z prośbą o zaprezentowanie jednej konkretnej propozycji. I tym razem poseł Konfederacji z Rzeszowa pokazał, że kiedy nie chce, to potrafi nie odpowiadać na postawione mu pytania.

- Odsyłam pana do wywiadu, jakiego ostatnio udzieliłem dla PAP. Tam znajdzie pan odpowiedzi na nurtujące pana pytania. Niech pan czyta i korzysta z tego, co inni napisali - tak odpowiadał ma stawiane mu pytania o program.

Jednak dziennikarz wyraźnie nie dawał za wygraną, a poseł Konfederacji dalej brnął w swoje. Zarzucał TVP stosowanie manipulacji, przemilczeń czy przekłamań.

- Jeśli rzetelnie podejdzie pan do swojego zawodu, to zobaczy Pan, że to, co TVP robi, niewiele się różni od propagandy stosowanej za Gierka, Gomółki czy Goebbelsa. To, co na co dzień robi pańska stacja jakoś Pana tłumaczy, ale nie usprawiedliwia - ciągnął dalej Grzegorz Braun.

W Rzeszowie widzę coraz szersze poparcie

Jednak na tym się nie skończyło. Później przyszły pytania od innych. Na prośbę od dziennikarki PAP, ażeby doprecyzował, o co chodzi w haśle "Nowy Impuls dla Rzeszowa" nie odpowiedział na postawione mu pytanie, a zamiast tego podziękował, iż ta twórczo włącza się w jego kampanię.

Następnie poseł Konfederacji na pytanie dziennikarza kogo uważa za najgroźniejszego ze swoich rywali, znów nie odpowiedział, a zamiast tego stwierdził, iż widzi dla siebie coraz szersze poparcie.

- Wytężam mocno słuch, gdyż nie chcę uronić żadnego z sygnałów, które dochodzą do mnie ze strony ruchów miejskich, społecznych czy samorządowych. Jednak do walki tej nie mogę stanąć z podniesioną przyłbicą, gdyż te nagle z dnia na dzień, z niewyjaśnionych przyczyn zostały zakazane - dodawał Grzegorz Braun.

Poseł Konfederacji oświadczył także, że w tej kampanii postara się nie zmarnować głosów oddanych na niego podczas wyborów parlamentarnych. Zdobył on wtedy w samym Rzeszowie blisko 7 proc. głosów.

Na sam koniec powiedział do dziennikarza TVP, że jego telewizja nieustannie kłamie, manipuluje, a przecież jest od tego, aby rzetelnie spełniała swoje obowiązki. - Liczę w tej kampanii na prawdziwie polskie oraz lokalne media, które będą rzetelnie informować wyborców o moich działaniach - dodał na końcu Grzegorz Bran.

A konferencję prasową zakończył charakterystycznym już dla siebie: Z Panem Bogiem.