To zdecydowanie nie mogła być szczęśliwa sobota dla kibiców piłki nożnej w Rzeszowie. W 1/32 rundzie finału Totolotek Pucharu Polski Apklan Resovia i Stal Rzeszów przegrały swoje spotkania, jednak w zupełnie różnym stylu.
Ta sobota dla obu rzeszowskich drużyn w piłce nożnej była jak starcie Dawida z Goliatem. Apklan Resovia i Stal Rzeszów w 1/32 rundzie Totolotek Pucharu Polski zagrały swoje mecze z drużynami z najwyższej klasy rozgrywkowej. I chodź mogło by się wydawać, że to drużyna z ul. Wyspiańskiego mogła by się lepiej zaprezentować, to tym razem jednak piłka nożna pokazała po raz kolejny, że jest sportem nieprzewidywalnym. To Stal Rzeszów na tym etapie lepiej zaprezentowała się z Podbeskidziem Bielsko-Biała przegrywając zaledwie 0:1, natomiast Apklan Resovia zdecydowanie przegrała 0:4 z Piastem Gliwice.

Przez większą część pierwszej połowy Stal Rzeszów grała jak równy z równym z rywalem z Ekstraklasy. Oba zespoły miały swoje sytuacje, ale brakowało albo ostatnich podań, albo wykończenia akcji. Pomiędzy poziomem ich gry było widać większej różnicy. Dopiero bramka Karola Danielaka w 33. minucie pozwoliła na otwarcie wyniku tego spotkania. W drugiej połowie meczu gospodarze szukali gola wyrównującego. Najlepszą sytuację na zdobycie bramki miał w 58. minucie Maciejewski, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości górą był nie miał szans. Obydwa zespoły miały potem jeszcze swoje szanse, ale to gościom udało się już utrzymać ten wynik do końca spotkania.


Zupełnie inaczej wyglądał mecz Apklan Resovii z Piastem Gliwice. Goście w pierwszej połowie wykorzystali swoje obydwie szanse z rzutów karnych i na przerwę schodzili ze znacznie lepszymi humorami. W drugiej części spotkania piłkarze z Wyspiańskiego mieli co prawda swoje szanse, ale ich nie wykorzystali. Na początku drugiej odsłony gospodarze przejęli inicjatywę. Pojawiły się także kontrowersje. Najpierw sędzia sprawdził VAR przy interwencji Tomasza Huka, aby się upewnić, czy nie było zagrania ręką. Obydwie okazje w 88 i 90. minucie po dwóch indywidualnych atakach wykorzystał za to niespełna 18-letni Arkadiusz Pyrka i podwyższył prowadzenie Piasta Gliwice na 0:4.