Kilkadziesiąt osób wzięło udział w kolejnym proteście KOD zorganizowanym w sobotę na rzeszowskim Rynku, przy pomniku Tadeusza Kościuszki.
Sobotni protest jest pokłosiem przyjęcia przez sejm tzw. ustawy antyTVN, lexTVN. W środę, 11 sierpnia br., polski sejm głosami posłów PiS, Solidarnej Polski, Republikanów i Kukiz'15 przyjął poselski projekt zmian w ustawie o radiofonii i telewizji, który zakłada wstrzymanie udzielania koncesji na nadawanie podmiotom spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego (kraje UE, Norwegia, Islandia, Lichtenstein), których udziały w spółce medialnej, nadającej programy telewizyjne na terenie Polski przekraczają 49 procent.

W przypadku wdrożenia nowelizacji, amerykańska spółka Discovery, zostanie zmuszona do sprzedaży co najmniej 51 proc. swoich udziałów podmiotowi lub podmiotom spełniającym warunki znowelizowanego prawa. Zdaniem Marka Suskiego z PiS - jeśli się uda tę ustawę przeprowadzić i jakaś część tych udziałów zostanie być może wykupiona też przez polskich biznesmenów będziemy mieli jakiś tam wpływ na to, co się dzieje w tej telewizji - zaznaczył Suski.

"Szef zaleca reasumpcję"

W samym przyjęciu ustawy lexTVN nie ma niczego nadzwyczajnego. Partia rządząca od 6 lat, sobie znanymi sposobami utrzymuje większość w sejmie. Można mnożyć przykłady naprędce uchwalonego, wątpliwego prawa. Niestety na środowym głosowaniu stała się rzecz bez precedensu. Marszałek sejmu Elżbieta Witek dokonała tzw. reasumpcji głosowania, tj. anulowała głosowanie, które poszło nie po myśli PiS, zarządziła kolejne głosowanie w tej samej sprawie i to już zaakceptował. Reasumpcji można dokonać z powodów technicznych, a nie dlatego, że ktoś zmienił zdanie. A do tego właśnie doszło, posłowie Kukiz'15 stwierdzili, że "się pomylili". Po reasumpcji zmienili zdanie i zagłosowali inaczej.

- To co się rozegrało w Sejmie w ostatnią środę to ukryty zamach stanu. Gdyby nie to, że uwagę skupiła treść ustawy LexAntyTVN, to ta „reasumpcja” powinna stać się głośna na cały świat. Powinna stać się podstawą dymisji całego prezydium sejmu, podstawą oskarżenia do prokuratury o złamanie regulaminu, o korupcję, o wymuszenie określonych zachowań. Właściwie wstrząsnęło to całym wolnym demokratycznym światem. Tytuły artykułów w zagranicznych mediach nie budzą wątpliwości, że przestaliśmy być traktowani, jako w pełni demokratyczne państwo. "bezprecedensowy atak na wolność słowa i niezależność mediów". „poważne zagrożenie dla demokracji, „polski sejm odchodzi od zasad prawa”, „ustawa medialna, która zagraża wolności prasy i podważy relacje ze Stanami Zjednoczonymi" To tylko kilka tytułów zacytowanych z zagranicznych mediów. Jaki wstyd! - mówiła Irena Paterek z KOD.
"Te akty legislacyjne są sprzeczne z zasadami i wartościami, na których zbudowane są nowoczesne i demokratyczne państwa"- przytoczyła opinię sekretarza stanu USA.

- Ostatnie głosowanie w Sejmie pokazało, że niektórym partiom i posłom słowo przyzwoitość jest obce. Chcemy pokazać, że te nazwiska są skompromitowane na zawsze. O podłości posłów PiS przekonywaliśmy się od dawna, ale co do innych formacji mieliśmy czasem złudzenia. Teraz chyba ich już nie mamy. Tylko jedno określenie ciśnie się na usta, to niecenzuralne, ale określę łagodniej: sprzedawczyki. - podsumowała.

- Kiedy mówimy, że Kaczyński z tęsknoty do PRL-u wprowadza nam tu PRL-bis, nie ma w tym, żadnej przesady. Władze dostarczają nam dowody każdego dnia. Dzięki wolnym mediom ważne tematy społeczne i różne afery wychodzą na światło dzienne. To wolne, niezależne media relacjonują największe zrywy społeczne w Polsce, nagrywają manifestacje w obronie wolnych sądów, ukazują strajki kobiet, marsze i parady równości, młodzieżowe strajki klimatyczne. Są wszędzie tam, gdzie trzeba walczyć o prawa człowieka. Media muszą patrzeć na ręce każdemu, a nie mniej lub bardziej widocznie popierać tą czy inną opcję.

- Wolne media mają zapewnić pluralizm. Wolne niezależne od politycznych wpływów media, to podstawa dobrze działającej demokracji. Nie chcemy scenariusza węgierskiego. A do tego dąży ten rząd. We wrześniu na ekranach naszych odbiorników możemy już nie ujrzeć serwisu informacyjnego grupy Discovery. Nie możemy pozwolić na odebranie nam możliwości do rzetelnego otrzymywania informacji – mówił Witold Domański z KOD-u.

- Nie chodzi o interesy tej, czy innej firmy, chodzi o nasze prawa. Stop sejmowemu bezprawiu! To, co widzieliśmy w środę, to nie zamach na jedną stację, ale zamach na nasze obywatelskie prawo do informacji - mówił Dariusz Wojakowski z KOD-u. – Chcemy być wolnymi ludźmi. Mówimy: stop sejmowemu bezprawiu. Jak to możliwe, że w Sejmie jest łamane prawo? W instytucji, która jest powołana do tego, by stanowić prawo, można zanegować wyniki głosowania naszego parlamentu. Stop bezprawiu! – zachęcał do skandowania Wojakowski.

- Obecny obóz rządzący przejął już TVP, do której w ramach podatków dopłacamy corocznie ok. 2 mld zł, przejął publiczne stacje radiowe, a ostatnio poprzez Orlen większość regionalnych dzienników, w tym rzeszowskie Nowiny. Teraz widać ma apetyt na TVN. Niestety to jest moim zdaniem kolejny krok do całkowitej likwidacji niezależności rynku medialnego, ponieważ dziś władza zabiera się za TVN, a kolejny krok to mogą być np. portale lokalne, a potem także media społecznościowe. W końcu w Chinach czy Rosji np. Facebook nie istnieje. - mówił Dominik Łazarz, ekspert ds. UE.

- Niezależność mediów to podstawa każdej demokracji, a tym samym funkcjonowania Polski w UE. Lex TVN to kolejny krok po wyroku TK odnośnie nie uznawania wyroków TSUE, do konfliktu z UE, to kolejny krok do wstrzymania funduszy z UE dla Polski z nowego budżetu. Dziś władza powoli realizuje nie tylko likwidację europejskich standardów, ale coraz śmielej pokazuje nam, że Polexit to nie mrzonki - dodał.

- Jedynym sposobem na walkę z tym patologicznym układem jest solidarność międzypokoleniowa. Pamiętajmy, że walką o wolność twoją, moją i naszą nie mamy prawa się zmęczyć - podsumował 25-letni Kamil Łuka.