Asseco Resovia Rzeszów zagrała po raz kolejny na wyjeździe, tym razem ze Stal Nysa. Goście nie zawiedli i wygrali 1:3, odnotowując tym samym trzeci triumf w sezonie.
Drużyna z Podkarpacia na początku sezonu nie zachwyca, ale trzecie zwycięstwo za trzy punkty pozwala jej dołączyć do ligowej czołówki. W sobotę Stal przez długie fragmenty spotkania prezentowała dobrą grę, nie zdołała jednak urwać Resovii nawet punktu.

Stal Nysa - Asseco Resovia 1:3



Stal Nysa: Ben Tara, Stahl, Penczew, Komenda, M’Baye, Kwasowski, Ruciak (libero) oraz Dembiec (libero), Szwaradzki, Dębski, Bućko, Szczurek, Schamlewski

Asseco Resovia Rzeszów: Muzaj, Kozamernik, Deroo, Drzyzga, Kochanowski, Cebulj, Zatorski (libero) oraz Szerszeń, Tammemaa, Krulicki

Goście już w pierwszym secie napotkali twardy opór ze strony swoich rywali. Praktycznie od początku prowadzili zawodnicy z Nysy. Przy dobrych zagrywkach Mitchella Stahla gospodarze wyszli na prowadzenie 10:6.

Jednak Rzeszowianie szybko doprowadzili do remisu po 14. Od tej pory na parkiecie trwała wyrównana walka. Istotną rolę pos tronie gości odgrywali przyjmujący. Najpierw przytomnie przy siatce zachował się Sam Deroo, potem kontratak wykorzystał Klemen Cebulj. Swoje dołożył też wprowadzony na zagrywkę Nicolas Szerszeń, dzięki Asseco Resovia wygrała 21:25.

Także w drugiej partii rzeszowianie mieli wyraźne problemy. Coraz lepiej prezentował się m.in. Ben Tara. Po akcji, w której najpierw podbił piłkę, a potem skutecznie zakończył kontratak, Stal prowadziła 7:5. Goście popełniali także sporo błędów w polu serwisowym. Do remisu 10:10 doprowadził jednak Cebulj. Tyle że zawodnicy z Nysy wygrali cztery kolejne akcje, kolejny punkt zagrywką zdobył Ben Tara. Przewaga wypracowana na tym etapie seta wystarczyła do zwycięstwa. W końcówce blokiem punkt zdobył jeszcze Moustapha M’Baye i Stal wygrała 25:17.

Z kolei w trzecim secie to rzeszowianie pierwsi wypracowali sobie przewagę. Świetnie serwował Cebulj, nieźle atakował także Deroo. Goście prowadzili już 11:4. Co prawda trener Krzysztof Stelmach wprowadził na boisko Bartosza Bućkę, po chwili zmienił także rozgrywającego i atakującego, dzieki czemu gospodarze zmniejszyli straty do dwóch punktów, ale Resovia w finanym końcu się wybroniła. Goście wygrali trzecią partię ponownie 21:25.

Słoweniec był w sobotę zdecydowanym liderem drużyny. Po drugiej stronie dobrze na parkiet wprowadził się Bućko, który pozostał w składzie na czwartego seta. Na boisku trwała wyrównana walka, coraz więcej było też dyskusji z sędziami. W końcu Stelmach wezwał zawodników do siebie i zaapelował, by bardziej skupili się na grze. Po chwili jednak to Resovia prowadziła już 11:8. Przewagę jeszcze powiększył as serwisowy Jakuba Kochanowskiego.

Tym razem goście nie zafundowali sobie dodatkowych emocji i bez większych problemów wygrali 25:18. Statuetkę dla MVP spotkania w pełni zasłużenie otrzymał Cebulj.