Społeczni Strażnicy Drzew oraz inne organizacje i osoby, którym na sercu leży piękny i czysty, ale też zielony Rzeszów, prowadzą akcje protestacyjna przeciwko wycince drzew przy Szkole Podstawowej nr 25 w Rzeszowie.
Wycinka drzew po raz kolejny staje się kością niezgody między mieszkańcami, aktywistami, a bezduszną władzą. Tym razem w roli władzy występuje dyrekcja SP 25 na osiedlu Baranówka 4, która postanowiła wyciąć 30 drzew rosnących wokół szkoły. Te drzewa sadzili uczniowie wraz z rodzicami i nauczycielami gdy powstawała szkoła. Na pamiątkę i żeby osiedle nie było pustynią. Drzewa rosły ponad 30 lat, dając cień, schronienie ptakom, pochłaniając gazy cieplarniane i ogólnie smog. Mieszkańcy mieli w miarę czyste powietrze, bo też posadzono wiele drzew na całym osiedlu, pisze w mediach społecznościowych pani Małgorzata.

Zdaniem pani Gosi, która jest jedną z protestujących przeciwko wycince, dyrekcja szkoły tłumaczy potrzebę wycinki tym, że drzewa stanowią śmiertelne zagrożenie dla dzieci, pracowników, murów szkoły oraz rur gazowych, przy czym największe zagrożenie to, to dla dzieci, gdyż w czasie burzy mogą się złamać (drzewa) i przywalić dzieci, pracowników i kto tam jeszcze by się nawinął, a nawet szkołę zburzyć.

Mieszkańcy osiedla zaprotestowali, bo ich zdaniem wycięcie takiej ilości drzew to "zmiana mikroklimatu osiedla". Wysłali petycję z podpisami do Urzędu Marszałkowskiego. Pani dyrektor, z wykształcenia nauczyciel przyrody, gorąco optowała: kto poniesie odpowiedzialność, jak coś się stanie?! Pytała dramatycznie. Urzędnikom słyszącym o odpowiedzialności od razu zmiękły kolana i długopisy wypadły z rąk więc szybko podjęli decyzję - Wycinać! - relacjonuje pani Gosia.

Zdaniem mieszkańców Urząd Marszałkowski dla niepoznaki przysłał komisję tylko, że nie złożoną z ekspertów, a z takich samych urzędników jak decydenci. W Urzędzie zeznawali także trzęsący się o swoje posady oraz z powodu zagrożenia ze strony drzew pracownicy szkoły, po czym poszli uczyć dzieci jak ważne dla klimatu i zapobieganiu katastrofom klimatycznym są drzewa. - ironizuje mieszkanka Osiedla Baranówka 4.

Ostateczną decyzją Urzędu Marszałkowskiego pod topór pójdzie 21 drzew, ocaleć ma tylko 9. Mimo protestów mieszkańców, mimo że gazownia nic nie wie o żadnym zagrożeniu dla rur, mimo że nikt z odrobiną oleju w głowie nie wyprowadza dzieci w czasie burzy, czy wichury pod drzewa. A podążając za tą logiką pani dyrektor, to należałoby wyciąć wszystkie drzewa rosnące na osiedlu, bo rosną blisko bloków, obok placów zabaw i wzdłuż chodników, a także gdzieniegdzie nad rurami i dybią na zdrowie i życie mieszkańców! - zżyma się pani Małgorzata.

Protest w sprawie wycinki odbędzie się 1 września, o godz. 8.30 przez SP 25. Przeciwko wycince protestować będą mieszkańcy osiedla i aktywiści. Ich zdaniem bez badań statyki drzew, bez opinii PGiNG Gazownia Rzeszów, bez pomiarów luksomierzem poziomu oświetlenia, w oparciu o subiektywną ocenę inspektorów dokonujących oględzin ( "ziemia przy korzeniach była spękana") Urząd Marszałkowski wydał zezwolenie na wycięcie 21 drzew.


Inicjatorzy protestu zwracają się do wszystkich, którym los tych drzew nie jest obojętny o naciski i interwencję do dyr. Bożeny Zięby o zaniechanie wycinki, oraz do Departamentu Ochrony Środowiska o ponowne rozpatrzenie sprawy. Wzywamy Radę Pedagogiczna i Radę Rodziców tej szkoły, Samorząd Uczniowski, działające związki zawodowe o zajęcie stanowiska w tej sprawie. - czytamy w wydarzeniu na fb, które promuje wtorkowy protest.

Więcej informacji na stronie wydarzenia:
https://www.facebook.com/events/660887958112162