To miał być mecz na przełamanie, jednak wyszło inaczej. W 10. kolejce spotkań PlusLigi Asseco Resovia przegrała na własnej hali 0:3 z Treflem Gdańsk.
To spotkanie miał dostarczyć kolejnych emocji związanych z rozgrywkami w ramach PlusLigi. W jednej z najlepszych siatkarskich lig świata niedzielną serię spotkań otworzył mecz pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów, a Treflem Gdańsk.

Asseco Resovia Rzeszów - Trefl Gdańsk 0:3


Asseco Resovia Rzeszów: Muzaj, Deroo, Kozamernik, Kochanowski, Drzyzga, Cebulj i Zatorski, oraz Bucki, Woicki, Potera i Tammema

Trefl Gdańsk: Lipiński, Wlazły, Kampa, Mika, Mordyl, Crer i Olenderek, oraz Kozub, Pruszkowski i Łaba

Emocji w tym spotkaniu kibicom tak naprawdę dostarczył tylko pierwszy set. Obydwie drużyny zaczęły go w niezwykle wyrównany sposób, a taki stan rzeczy utrzymywał się do wyniku po 16. Później jednak goście zaczęli systematycznie odjeżdżać swoim rywalom, w wyniku, co skończyło się przegraną Asseco Resovi 21:25.

Z kolei dwa kolejne sety to był pokaz dominacji Trefla Gdańsk nad gospodarzami. W siatkarzy Asseco Resovii wstąpiła ponownie jakby niemoc z poprzednich spotkań. Rzeszowianie mieli wyraźnie problemy z kończeniem własnych akcji, z kolei goście znakomicie grali w każdym elemencie, szczególnie na kontrze.

Trudno jednak w przypadku rzeszowian myśleć o dobrym rezultacie, skoro oddaje się rywalom po własnych błędach aż 11 punktów. Gdańszczanie, którzy nakręcali się z każdą kolejną akcją świetnie rozpoczęli partie numer dwa.

Uaktywnił się w ataku Mariusz Wlazły, ale pierwsze skrzypce grał Mateusz Mika (89 proc. skuteczności) i Bartłomiej Lipiński (62). Ten drugi imponował też w defensywnie raz za razem podbijając ataki rzeszowian. Trefl prowadził już 19:11 i choć resoviacy ruszyli w pogoń to udało się im tylko nieco zniwelować straty.