Na 1 i 2 listopada rzeszowskie cmentarze pozostały zamknięte. Jednak nie przeszkodziło to mieszkańcom we wspieraniu lokalnych sprzedawców, handlujących zniczami i chryzantemami.
Na 1 listopada cmentarze na Pobitnem i Wilkowyja w Rzeszowie przeważnie tętniły życiem - zupełnie inaczej było dzisiaj. A jest to spowodowane decyzją Premiera Mateusz Morawiecki, który w ostatni piątek podjął decyzję o zamknięciu wszystkich cmentarzy w Polsce. W stolicy Podkarpaciu zakazu tego pilnowała Straż Miejska.

Rzeszowianie jednak dzielnie wspierali lokalnych sprzedawców handlujących zniczami. Chryzantemy były sprzedawane nawet po 10 zł.

- Dzięki pomocy mieszkańcom radzimy sobie. Na żadną pomoc nie doczekaliśmy się ze strony rządu, który chciał odkupić nasze towary jedynie za 2 zł za sztukę. To są śmieszne pieniądze. Ta kwota nie wystarczy nawet na zwrot kosztów za doniczkę i ziemię - mówi nam jeden ze sprzedawców na Hali Targowej.

Dziś na Hali targowej można było kupić chryzantemy już za 10 zł. Sprzedawcy zapowiadają, że będą stali z chryzantemami i zniczami jeszcze kilka dni. Maja nadzieje, że ludzie kupią ich produkty, chociaż po kosztach produkcji.