Sokół Łańcut po przerwie spowodowanej koronawirusem wrócił do rozgrywek Suzuki 1 Ligi mężczyzn. Rywalem naszej ekipy był WKK Wrocław.

Składy

Sokół Łańcut: Fraś, Małgorzaciak, Jankowski, Klima, Majka

WKK Wrocław: Niedźwiecki, Koelner, Jędrzejewski, Sitnik, Patoka

Przed meczem

Sokół rzuca średnio rywalom 94,5 punktu na mecz trafiając przy tym prawie 13 razy z dystansu. WKK rzuca średnio rywalom 84,3 punktu i trafia z dystansu 8 trójek. Sokół zbiera średnio w meczu 39 piłek pod obiema tablicami i rozdaje 23 asysty, natomiast WKK zbiera 42 piłki i notuje 20,5 asysty. Najlepszym strzelcem drużyny z Wrocławia jest Tomasz Prostak, który zdobywa średnio 14,3 punktu, a dwucyfrową zdobyczą punktową co mecz mogą pochwalić się jeszcze Piotr Niedźwiedzki, Szymon Kiwilsza i Michał Jędrzejewski. Liderem Sokoła jest Filip Małgorzaciak, który aplikuje średnio przeciwnikom 20 pkt, a dwucyfrowe zdobycze punktowe notują również Michał Jankowski, Wojciech Fraś i Patryk Pełka. To wszystko sprawia, że dzisiejszy mecz może być jednym z ciekawszych w tej kolejce.

Przebieg spotkania

Pierwsza kwarta rozpoczęła się dość powolnie. Po rzucie Sitnika goście wyszli na prowadzenie 0:2 i niespodziewanie długo ten wynik się utrzymywał. Spowodowane było to przede wszystkim dobrą grą w obronie Małgorzaciaka i Klima po stronie Sokoła oraz Koelnera po stronie gości. Później punktowali głównie goście. Po rzutach Jędrzejewskiego i Niedźwieckiego wyszli oni na 4 punktowe prowadzenie. Później dzięki dobrej skuteczności Prostaka i Kiwilsza goście odskoczyli na 6 punktów. Bardzo skuteczny był jednak Małgorzaciak, dzięki któremu Sokół wyszedł na pierwsze w tym meczu prowadzenie 15:14. Swoje szanse zaczął wreszcie wykorzystywać Uberna co pozwoliło gościom na objecie prowadzenia 20:26.

W drugiej kwarcie dominować zaczęli goście, Jędrzejewski oraz Niedźwiedzki razili kolejnymi rzutami gospodarzy co pozwalało i budować przewagę. Co prawda po stronie gospodarzy świetnie w tym okresie gry spisywał się Zaguła oraz Jankowski, jednak końcowe 3 minuty to popis gości. Po rzutach Prostaka, Kiwilsza, Niedźwiedzki oraz Koelnera wyszli oni na prowadzenie 43:55.

Trzecią kwartę znów cechuje duża nieskuteczność w początkowej fazie. Dzięki Jankowskiemu i Kulikowskiemu Sokół powoli zaczął z czasem odrabiać straty, niwelując straty do 4 punktów. Później jednak Koelner znów dał o sobie znać. Dzięki jego rzutom za 3 odskoczyli znów na 7 punktów. Dzięki skuteczności Zaguły, Sokół doskoczył na 2 punkty 62:64. Na 8 sekund przed końcem rzutem za 2 popisał się jeszcze Rutkowski, ustalając wynik na 66:70.

Czwarta kwarta to kolejny popis nieskuteczności. Niemal przez całą kwartę dominowali goście, utrzymując przewagę 4 lub 2 punktów. Finalnie na 11 sekund przed kontem Jankowski doprowadził do remisu 80:80 co skutkowało dogrywką. To wszystko, co można powiedzieć o tej, dość nudnej kwarcie.

Dogrywkę lepiej rozpoczęli goście, którzy po rzucie Rutkowskiego za 3 wyszli na prowadzenie. Szybko odpowiedział Pełka za 2 i długo ten wynik się nie zmieniał. Później znów odskoczyli goście po rzutach Kiwilsza i Prostaka. Po rzutach Koelnera ta przewaga urosła do 9 punktów. Wynik wynosił wówczas 82:91. Dzięki skutecznemu tego dnia Jankowskiemu Sokół zaczął odrabiać straty, która ostatecznie zmalała do wyniku 88:92 co dało niestety zwycięstwo gościom z Wrocławia.