Jedna rodzina plus pięć osób - tyle będzie mogło zmieścić się w tym roku przy wigilijnym stole. Premier Morawiecki wydał rozporządzenie w sprawie świąt Bożego Narodzenia.
-- Do dnia 27 grudnia 2020 r. zakazuje się organizowania (...) zgromadzeń, w tym imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem i spotkań do 5 osób, które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu osoby, która organizuje imprezę lub spotkanie - czytamy w opublikowanym w czwartek rządowym rozporządzeniu.

Dokument ten jednak nie wlicza osoby lub grupy osób, które organizują takie spotkanie. Oznacza to, że przy jednym stole może zasiąść nawet 20 osób.

Rzecznik rządu uważa jednak ten pomysł za zupełnie bezpieczny. - Najlepiej byłoby zadbać o to, żeby przy jednym stole zmieściło się jak najmniej osób. Będzie to najbezpieczniejsze dla naszego zdrowia. Zadbajmy w tym roku o kameralne święta - wyjaśnia Piotr Müller w rozmowie z portalem money.pl.

Zupełnie odmiennego zdania jest prof. Krzysztof Simon. Uważa on, że takie przepisy są bardzo łatwe do obchodzenia, a ludzie i tak będą robić co będą chcieli.

- Z punktu widzenia napięć społecznych, oraz zmęczenia epidemią to jest lekka przesada. Taki pomysł nie jest w żaden sposób do wyegzekwowania, bo policja raczej nie będzie chodziła po domach i sprawdzała limitu osób. To jest kompletne pośmiewisko - mówi prof. Simon w rozmowie z Wirtualną Polską.