W środę w Rzeszowie odbył się kolejny protest przeciwko zaostrzaniu prawa antyaborcyjnego. Pod jego koniec rzeszowska policja zatrzymała jednego z aktywistów, który odmówił podania swoich danych osobowych.

W środę, 2 grudnia br., po raz kolejny odbył się protest pod biurem zarządu PiS przeciwko zaostrzaniu prawa antyaborcyjnego.

Państwo nie chroni kobiet

Mimo lekkiego mrozu, pod biurem na ulicy Hetmańskiej 9 pojawiło się około 30 osób, które po raz kolejny wyraziły swój sprzeciw po wyroku TK.

- Kilka dni temu, w sobotę świętowaliśmy 102 rocznicę odzyskania rzez kobiety praw wyborczych, to co się w chwili obecnej dzieje prowadzi do tego, że nam odbiorą wszystkie prawa. Bo Ci, którzy żyli w PRL-u potwierdzą, że te prawa niby były, ale w teorii nie istniały. A do tego właśnie dąży nasz Rząd- od takich słów wspomnieli organizatorzy.

Przypomniano także o Konwencji Stambulskiej, którą Polska chce wypowiedzieć. Zdaniem protestujących decyduje o tym bliska relacja na linii rząd-Kościół.

- To, co ta Polska nam szykuje, to jest wstyd i hańba. Strach pomyśleć, co oni nam jeszcze szykują, dlatego musimy walczyć tak jak 102 lata temu sufrażystki - kontynuowała A. Itner i dodała.- Dzięki Konwencji Stambulskiej, policja w ogóle reaguje na zgłoszenia przemocy domowej, bo wcześniej nie interweniowali.

Manifestujący skandowali hasła Solidarność naszą bronią, czy Hańba, wstyd! Agnieszka Itner wspomniała również o budżecie unijnym, który Polska chce zawetować. Podkreślała, że dzięki tym pieniądzom Polska ma szansę nadal się rozwijać. Mogą powstać kolejne drogi, urzędy, rozwijać się edukacja i nauka.

Nieodłącznym elementem każdej demonstracji są piosenki, których teksty nawiązują do bieżących wydarzeń. Aktywiści odsłuchali klika z nich, podkreślali, że mają zgodę na ich publiczne odtwarzanie.

Aktywista wręcza policji broszury

Podczas demonstracji pod biuro PiS dotarło kilkunastu policjantów. Funkcjonariusze wzywali protestujących przez megafon do rozejścia się. - To zgromadzenie jest nielegalne - dąło się słyszeć z megafonów.

Wyraźnie nie zgadzali się z tym protestujący. Mówili oni, że ta manifestacja jest legalna, a żaden przepis ustawy, czy tym bardziej konstytucji im tego nie zabrania. Wskazywali przy tym na orzeczenia sądów powszechnych. Jeden z aktywistów, Dariusz Bobak, przygotował ulotkę omawiająca uchylone wyroki. Postanowił wręczyć je funkcjonariuszom.

Rzeszów. Policja zatrzymuje protestującego aktywistę
broszurki z przykładami wyroków sądowych


- Chciałbym przy okazji wręczyć panom policjantom po jednej broszurce dla każdego, aby przypomnieć o obowiązującym obecnie prawie. W 96 procentach postępowania były umarzane przez sądy. Mylicie się w tych 96 proc. - mówił Dariusz Bobak, aktywista Obywateli RP.

Zatrzymany aktywista

Po zakończonej manifestacji wokół jej liderów zebrali się policjanci w celu ich wy legitymizowania. Jeden z nich nie chciał pokazać dokumentów.

- Proszę mi podać konkretny przepis, na podstawie którego państwo twierdzicie, że to zgromadzenie jest nielegalne. Rozporządzenie, na które się państwo powołują, nie jest zgodne z konstytucją - mówił policjantom Dariusz Bobak.

Z kolei policja mu odpowiadała, że w okresie pandemii nie wolno protestować. - Nie wolno protestować w czasie pandemii. To zgromadzenie jest nielegalne - mówiła policja.

- Bardzo chętnie pokażę wam dokument, jeśli panowie przedstawią mi jakiś zarzut, jakąś podstawę faktyczną, która jest wykroczeniem. Nie ma przepisu, który zabrania uczestniczenia w zgromadzeniach. Nawet w czasie epidemii - przekonywał z kolei Dariusz Bobak.

Po takiej kilkuminutowej przepychance słownej Dariusz Bobak usiadł na ziemi, aby wyrazić protest przeciwko działaniu policji, z kolei funkcjonariusze zabrali go do radiowozu.

Jednak po dwóch godzinach zatrzymany aktywista został wypuszczony z komendy policji.

- W radiowozie pytali mnie, czy pozwolę się wylegitymować, odpowiedziałem że jeśli podadzą mi powód zatrzymania to tak. Odpowiedzieli, że wynika to z udział w nielegalnym zgromadzeniu, zaś jak wiemy, udział w zgromadzeniu nie jest nielegalny nawet według niedawnego rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia. - relacjonował swoje zatrzymanie Dariusz Bobak.



- Po przywiezieniu mnie na komisariat zrewidowano mnie [...] prawnik domagał się spotkania ze mną, jednak na to mu nie pozwolono- powiedział po wypuszczeniu z komisariatu pan Dariusz Bobak.