Prezydent Tadeusz Ferenc "niejako z automatu" został podpisany pod listem ponad 270 samorządowców z Polski i Węgier do szefowej Komisji UE. Proponują oni w nim, aby środki z funduszu odbudowy trafiały wprost do samorządowów.
Zaledwie parę tygodni temu rządy Polski i Węgier zapowiedziały weto do nowego budżetu Unii Europejskiej, jeżeli środki z niego wypłacane zostałyby powiązane z mechanizmem praworządności.

Weto w znacznej mierze uderzy w samorządy, które są głównymi beneficjentami środków unijnych, a ich budżety ucierpiały w znacznej mierze z powodu pandemii koronawirusa.

Samorządowcy piszą list

Prezydenci Warszawy oraz Budapesztu nazwali takie działania rządów swoich państw "wysoce nieodpowiedzialnymi". - Jeśli dojdzie do próby zawetowania budżetu, uważamy, że UE powinna wdrożyć mechanizmy, które pozwolą na przekazanie części funduszy lokalnym władzom - mówił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

- My, przedstawiciele polskich i węgierskich samorządów potępiamy działania pana Orbana i pana Morawieckiego. Reprezentując miliony Węgrów i Polaków, wyrażamy poparcie dla ochrony zasady praworządności i dokładnego nadzoru nad funduszami unijnymi, aby nasze wspólne środki służyły dobru publicznemu, a nie antydemokratycznym i nieuczciwym interesom.

Chociaż nadal mamy nadzieję, że nasze rządy w końcu zgodzą się na pierwotną propozycję budżetową i w tym na mechanizm praworządności, uważamy, że porozumienie międzyrządowe w sprawie pakietu NextGenerationEU bez Węgier i Polski jest teraz realną alternatywą. Odpowiedzią na ten niepożądany scenariusz jest nasza propozycja możliwego rozwiązania, które nie tylko zapewniłoby tak bardzo potrzebne wsparcie UE dla naszych krajów, ale również stanowiłoby potencjalne remedium na wyzwania, jakich dostarcza polityka naszych, coraz bardziej autorytarnych rządów -
czytamy w liście.

Świadomy czy nie świadomy podpis Prezydenta Ferenca ?

Pod listem podpisało się dokładnie 275 samorządowców z Polski i Węgier, w tym m.in. Łodzi, Lublina, Sopotu czy też Krakowa.

Pod listem widniało także nazwisko prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca. Zapytaliśmy się o to w ratuszu.

- Prezydent Rzeszowa wcale nie podpisał się swoim nazwiskiem pod tym dokumentem. Zostało ono tam dopisane niejako z automatu, ponieważ zostali tam wpisani wszyscy członkowie Unii Metropolii Polskich - mówi nam Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Ferenca.

Nie pierwsza tego typu sytuacja

Wygląda na to, że prezydent Tadeusz Ferenc po raz kolejny pokazuje, że ważniejsze są dla niego dobre stosunki z partią rządzącą. Niespełna dwa tygodnie Rzeszów nie wziął udziału w akcji kilku samorządów należących do "Związku Miast Polskich", która polegała na godzinnym wyłączeniu ulicznych latarni. Akcja odbyła się 1 grudnia.

Samorządowcy chcieli w ten sposób zaprotestować przeciwko polityce rządu Zjednoczonej Prawicy w tej samej kwestii.

- Nie mamy zamiaru w tej sprawie protestować. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał, abyśmy tracili pieniądze z Unii Europejskiej. Przecież sam Rzeszów w ciągu ostatnich 15 lat dostał dofinansowanie w wysokości 2 mld zł - tłumaczył wtedy Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.