Parlament Europejski na sesji plenarnej w Brukseli poparł kontrowersyjne przepisy regulujące socjalne aspekty pracy kierowców oraz rynkowe uwarunkowania prowadzenia działalności transportowej przez przewoźników drogowych, tzw. pakiet mobilności.
To głosowanie pokazało, że gdy zabraknie profesjonalnej działalności polskiego rządu na forum Rady UE i umiejętności dyplomacji w środowisku europejskim, to nawet największe wysiłki europosłów mogą pójść na marne. Niestety polscy przewoźnicy wiele przez to stracą - mówi Elżbieta Łukacijewska, europosłanka PO i członkini komisji transportu i turystyki PE, która odpowiadała z ramienia Grupy EPL za negocjacje nad rozporządzeniem o dostępie do rynku.


Pomimo, że udało się przekonać posłów austriackich czy portugalskich, aby nie głosowali za protekcjonizmem a za wolnym rynkiem, to nie udało się zatrzymać ofensywy niemieckich i francuskich związków zawodowych, wspartych przez polską Solidarność - dodała ELŻBIETA ŁUKACIJEWSKA, która złożyła szereg poprawek do pakietu.

Zastosowanie zasad delegowania do każdego rodzaju transportu międzynarodowego poza dwustronnym stworzy olbrzymie obciążenia dla firm, same zapisy będą trudne do wyegzekwowania. Natomiast konieczność powrotu ciężarówki raz na osiem tygodni spowoduje wzrost emisji CO2 i zagęszczenia ruchu na drogach. Ponadto przepisy podważą konkurencyjność polskich firm transportowych i zaburzą swobodny przepływ towarów, co jest szczególnie niebezpieczne przy wciąż trwającej pandemii COVID-19. Głosowanie jest pokłosiem nieudanych negocjacji polskiego rządu podczas posiedzenia Rady, kiedy przyjęto niekorzystne rozwiązania dla polskich przewoźników - dodała.



W skład propozycji szczególnie istotnych dla Polski wchodzi m.in. zmiana zasad wykonywania kabotażu (konieczność odbycia 4-dniowego okresu karencji), czy zakaz odbierania odpoczynku w kabinach ciężarówek podczas weekendowych postojów.

Rozporządzenia wprowadzają również szereg dobrych propozycji przyczyniających się do zwalczania firm-skrzynek pocztowych, czy konieczność wprowadzenia inteligentnych tachografów we wszystkich pojazdach do 2024 r. Przewidują też stopniową cyfryzację sektora, np. poprzez wprowadzenie możliwości korzystania z elektronicznych listów przewozowych.

Od początku stałam na stanowisku, że należy przede wszystkim poprawić egzekwowalność zasad i je uprościć, co nie oznacza, że Parlament powinien poddawać przepisy nadmiernym restrykcjom, bo grozi to protekcjonizmem gospodarczym. Kabotaż np. powstał po to, aby kierowcy w drodze powrotnej nie musieli wracać pustą ciężarówką i tym samym miał pozwolić na optymizację transportu międzynarodowego, niestety te zapisy nie znalazły większości wśród posłów - powiedziała Elżbieta Łukacijewska.

Dzisiejsze głosowanie zamyka trwający trzy lata proces legislacyjny.
Kontrowersyjne zapisy wejdą w życie w 2022 r.