W zaległym meczu 11. kolejki PlusLigi po bardzo zaciętym spotkaniu to Asseco Resovia ostatecznie okazała się mocniejsza, pokonując na wyjeździe PGE Skrę Bełchatów.
Kibice chcieli oglądnąć siatkarski klasyk, to go dostali. To nie było może spotkanie na najwyższym poziomie jeśli chodzi o jakość w grze, ale dostarczyło wszystkim wielkich emocji. Pokazało także, która drużyna była lepiej przygotowana, jeśli chodzi o wytrzymanie fizyczne. W zaległym meczu 11. kolejki PlusLigi spotkały się ze sobą dwa zespoły, które walczą wzajemnie o grze w finałowej ósemce. Po pięciosetowym pojedynku to siatkarze Asseco Resovii ostatecznie pokazali lepszą grę, wygrywając na wyjeździe z odwiecznym rywalem, PGE Skrą Bełchatów. MVP spotkania został Klemen Cebulj.

Składy:
PGE Skra Bełchatów:
Sander, Kłos, Ebadipour, Petković, Łomacz, Bieniek i Piechocki, oraz Filipiak, Katić, Mitić i Milczarek

Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga, Buszek, Jendryk, Cebulj, Butryn, Tammemaa i Pottera, oraz Krulicki, Szerszeń, Domagała. Woicki i Mariański

Z wysokiego „c” zaczęli siatkarze Asseco Resovii tego pierwszego seta. Już na początku osiągnęli 6-punktową przewagę. Później co prawda w zespole PGE Skry pojawił Taylor Sander, dzięki czemu udało się odrobić gospodarzom część strat. Jednak okazało się za chwilę, że był tylko chwilowy przestój, bo goście szybko odrobili swoją przewagę. Asem serwisowym popisał się także Karol Butryn. Z kolei Bełchatowianie mieli wyraźne problemy ze skończeniem swojej pierwszej akcji, nawet na czystej siatce. Pierwsza partia zakończyła wysoką wygraną Rzeszowian do 18.

Druga partia zaczęła się w podobny sposób, przy udziale m.in. dwóch asów Klemena Cebulja (7:2). Co prawda chwilę później siatkarzom z Bełchatowa udało się praktycznie dogonić gości, jednak Rzeszowianie szybko się ogarnęli i wrócili do swojej wysokiej przewagi. Zagrywkami swoich rywali bombardowali niemal wszyscy siatkarze Asseco Resovii, szczególnie Karol Butryn, który zaliczył rekord jeśli chodzi o szybkość zagrywki, bo aż 127 km/h. Drugi set zakończył się wysoką przewagą wygraną gości do 16.

Na początku trzeciego seta od razu mieliśmy dyskusje i kontrowersje. Żółtą kartką został ukarany świeżo wprowadzony Norbert Buber za kłótnie z sędzią. Na boisku zostali także Bartosz Filipiak, który w poprzednim secie zmienił słabo spisującego się w tym spotkaniu Dusana Petkovicia. Niemniej siatkarze Bełchatowa wyszli widać naładowani pozytywną energią na tą partię, bo szybko zbudowali sobie bezpieczną przewagę (13:7). Trzeci set zakończył się takim samym wynikiem jak poprzedni, tym że 25 punkt wylądował po stronie Bełchatowian (25:16).

Czwarta partia zaczęła się w dokładnie taki sam sposób jak poprzednia, z tym że tym razem czerwoną kartką został ukarany trener gospodarzy Michał Mieszko Gogol po agresywnej dyskusji z drugim arbitrem. Widać było, że kipiące emocje tylko napędzały Bełchatowian, po zaraz po tym wypracowali sobie minimalną 3-punktową przewagę (11:8). Łącznie trzy razy siatkarze Asseco Resovii byli o krok od dogonienia swoich rywali, w samej końcówce nawet się to udało. Jednak to siatkarze gospodarzy w końcówce utrzymali nerwy na wodzy, dzięki czemu wygrali tego seta 25:23. Znakomitymi wejściami po obu stronach popisali się Dusam Petković oraz Bartosz Krulicki.

Piąty set toczył się jak na tie-break przystało. Obydwie drużyny zaczęły go w niezwykle wyrównany sposób, tocząc walkę punkt za punkt. Dopiero w drugiej części nastąpiło odechalo drużyny z Rzeszowa. Na zagrywce znów brylował Karol Butryn, nie brakowało także świetnych obron w wykonaniu Bartosza Mariańskiego. I choć jeszcze w końcówce Dusan Petković popisał się dwoma trudnymi zagrywkami, to goście lepiej znieśli napięcie, wygrywając tego seta 15:11.