Dzisiaj (8 marca) spod Pomnika Czynu Rewolucyjnego pod hasłem "chcemy całego życia i pełni praw reprodukcyjnych", wyruszył spacer kobiet. Uczestniczy przeszli na rzeszowski Rynek.
Podczas protestu zwrócono uwagę na brak parytetów w instytucjach państwowych oraz na wyższych stanowiskach w firmach. Po gorących wypowiedziach w rytm muzyki protest przeniósł się spod pomnika na Rzeszowski rynek, gdzie odbyła się druga część protestu.

Na Rzeszowskim rynku poruszono temat braku dopłat do in vitro. Poruszono również temat braku edukacji seksualnej, która zdaniem protestujących ma za zadanie pokazać uczniom strefę seksualną z naukowej drogi.

Protestujący zwrócili również uwagę na niski odsetek kobiet w Sejmiku Wojewódzkim oraz w Radzie Miasta Rzeszowa.

- Ja nie jestem już tak młoda, ale pamiętam doskonale jak wychowując mnie cały czas moi rodzice mówili "poczekaj, Twój brat", "poczekaj, na swoją kolej", "poczekaj". Ja mówię, że to jeżeli ktoś mówi, "wy kobiety nie macie praw", to przynajmniej ma jakąś wiedzę na ten temat. Najgorsze są osoby, które mówią: "poczekajcie, to jeszcze nie teraz", "poczekajcie to jeszcze nie wasz czas", to do cholery kiedy? Oni by chcieli nam niby dobrze zrobić. Oni by chcieli przyznać nam te prawa, a tak naprawdę oni nie chcą. Oni tylko mówią, że chcą tylko po to, żebyśmy umilkły, dlatego powinien być koniec z patriarchatem - mówiła Agnieszka Itner, jedna z uczestniczek protestu.

Wspomniano również o problemie dofinansowań przez państwo osób z niepełnosprawnościami, które nie raz żyją w granicach ubóstwa i nie są w stanie normalnie żyć.

Mówiono o rodzinach zastępczych, które nie dostają pomocy od państwa i jedyne co dostają to pieniądze na rodzinę zastępczą, oprócz tego jedna z uczestniczek zadawała retoryczne pytania do osób pro-life odnośnie rodzin zastępczych: - ilu rodzinom zastępczych pomogliście? W ilu domach dziecka jesteście wolontariuszami?