Rosyjski Sputnik V może w krótkim czasie wyprzeć z rynku szczepionkę AstraZeneca. Jest jeden powód, dlaczego może się tak stać...
Mowa tutaj o wektorze znajdującym się w szczepionce wspomnianej firmy. Producenci szczepionek wykorzystują unieszkodliwione adenowirusy jako wektory. Mają one rozprowadzać w naszym organizmie białko koronawirusa, w odpowiedzi, na które zaczyna się produkcja przeciwciał. Istnieje ryzyko, że już po pierwszej dawce szczepionki uodpornimy się na samego adenowirusa i wtedy druga dawka okaże się mniej skuteczna.

Sputnik V wyprze swego konkurenta?

Aktualnie, preparat opracowany przez firmę AstraZeneca oraz Uniwersytet Oksfordzki jest jedynym preparatem dopuszczonym w Unii Europejskiej, opartym na technologii wektorowej. Na rynek wchodza jednak dwie kolejne szczepionki, Sputnik V oraz preparat firmy Johnson&Johnson. Wszystkie szczepionki wektorowe działają na podobnej zasadzie, jednak Sputnik V jest wyjątkiem na skale nie tyle europejską, ile światową.

- Przykładowo Johnson&Johnson wykorzystuje ludzki adenowirus typu 26, ale AstraZeneca użyła adenowirusa szympansiego typu 1. Rosjanie natomiast wykorzystali dwa różne stereotypy wirusa – pierwsza dawka jest oparta na AD26, a druga na AD5. Ma pomagać to w uniknięciu sytuacji, że po pierwszej dawce szczepionki może utworzyć się odporność na samego adenowirusa - pisze portal.abczdrowie.pl

Problemem są badania

W rozmowie z portal.abczdrowie.pl, dr Tomasz Dzieciątkowski powiedział:

- Nie ma twardych dowodów na to, że uodpornienie się na wektor jest możliwe, ponieważ na ten temat nie było żadnych badań klinicznych. Niemniej jednak istnieje szereg czynników, które wskazują na to, że szczepionka, której obie dawki są oparte na tym samym serotypie adenowirusa, może mieć mniejszą skuteczność - opowiada dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Zdaniem wirusologa niewykluczone, że z tego właśnie powodu szczepionka firmy Johnson&Johnson składa się tylko z 1 dawki. Gwarantuje ona 66 proc. ochrony w zapobieganiu COVID-19. Producenci Sputnika V zapewniają, że ta skuteczność to aż... 91%!

Wątpliwości

Jak można było się spodziewać, rosyjski preparat szybko wywołał również liczne wątpliwości. Część ekspertów zwraca uwagę, że podczas badań klinicznych innych szczepionek dochodziło do wystąpienia silnych skutków ubocznych, w tym wstrząsu anafilaktycznego. Dodatkowo zastosowanie serotypu 5 sprawia, że szczepionka jest bardzo niestabilna.

Mimo tych doniesień, premier Czech Andrej Babisz powiedział w niedzielę, że dla użycia rosyjskiej szczepionki Sputnik V wystarczy zgoda Państwowego Instytutu Kontroli Leków (SUKL). Wcześniej prezydent Milosz Zeman powiedział, że wysłał list do Rosji z prośbą o dostarczenie szczepionki. Zdaniem premiera nie ma potrzeby czekać na rekomendację Europejskiej Agencji Leków (EMA).

Sputnik V będzie produkowany we... Włoszech!

Włosko-Rosyjska Izba Handlowa poinformowała we wtorek o zawarciu porozumienia między Rosyjskim Funduszem Inwestycji Bezpośrednich (RFPI) a szwajcarską firmą farmaceutyczną Adienne w sprawie produkcji szczepionki Sputnik V we Włoszech. Szef Włosko-Rosyjskiej Izby Handlowej Vincenzo Trani oświadczył, że porozumienie jest "pierwszym tego rodzaju zawartym z partnerem z Europy i można nazwać je historycznym wydarzeniem".