I podobnie jak tydzień temu, tak i dzisiaj Asseco Resovia Rzeszów nie dała rady PGE Skrze Bełchatów w meczu ćwierćfinałowym. MVP spotkania został atakujący Dusan Petković.
Powtórzył się scenariusz z ubiegłotygodniowego spotkania. I tym samym razem Asseco Resovia Rzeszów nie dała rady o wiele lepiej dysponowanym Bełchatowianom. Goście potrzebowali tylko dwóch spotkań, aby awansować do półfinału. Z kolei Asseco Resovii Rzeszów pozostała walka o piąte miejsce w na koniec ligi.

Składy:
Asseco Resovia Rzeszów:
Szerszeń, Drzyzga, Jendryk, Cebulj, Butryn, Tammemaa i Pottera, oraz Parodi, Woicki, Buszek, Hain, Domagała,

PGE Skra Bełchatów: Sander, Kłos, Ebadipour, Petković, Łomacz, Huber i Piechocki, oraz Filipiak

Od bloku na prawie wszystkich pozycjach zaczęli Bełchatowianie to spotkanie. Na czapie zostali złapani Klemen Cebulj, Nicola Szerszeń oraz Karol Butryn. Ominęło to środkowych, ponieważ Fabian Drzyzga nie miał jak, na skutek negatywnego przyjęcia. I tak ze stanu po 2, przy zagrywce Milana Ebadipoura, zrobił się szybko wynik 3:9. Wynik nie wyszedł nawet poza 15 punkt, a już Alberto Giuliani musiał prosić o dwa czasy. Widać jednak było, że druga przerwa pomogła, w polu zagrywki pojawił Jeffrey Jendryk, po szybko Rzeszowianie zniwelowali większość strat (12:14). Mimo wszystko Bełchatowanie nie pozwolili się dogonić, i trzymali Resoviaków do końca pierwszego seta na dystans. Partia zakończyła się przegraną gospodarzy do 20.

Niewiele lepiej dla Rzeszowian zaczęła też druga partia. Już na początku w polu zagrywki pojawił się Norbert Huber, częstując gospodarzy trzema asami serwisowymi. Bełchatowanie byli też wyraźnie lepsi na kontrze, goście szybko wypracowali sobie bezpieczną, bo 5-punktową przewagę (6:11). Mimo pojawienia się na boisku gry Simone Parodiego oraz asów serwisowych w wykonaniu Karola Butryna i Klemena Cebulja powtórzyła się sytuacja z pierwszej partii. Może i Skra Bełchatów pozwoliła swoim rywalom na częściowe zniwelowanie strat, ale na pewno nie pozwolili im na doprowadzenie do remisu, a tym bardziej na wygraną. Wyniki w drugiej partii zakończył się niemal identycznym wymiarem kary dla Rzeszowian ze strony Bełchatowian jak pierwsza, po końcowym ataku z lewego skrzydła Milarda Ebadipoura (21:25).

Trzecią partię Alberto Giuliani zaczął od lekkiej modyfikacji w wyjściowym składzie. Już od początku na boisku pojawili się Simone Parodi ora Damian Domagała. Pojawienie się na parkiecie gry doświadczonego Włocha może i ustabilizowało przyjęcie w drużynie Resovii, ale nie wpłynęło znacząco na poprawienie jakości gry. Już przy stanie po 8 PGE Skra Bełchatów wypracowała sobie bezpieczną, bo 3-punktową przewagę (9:12). Co prawda później Asseco Resovia Rzeszów doprowadziła do remisu, lecz ponownie jak w poprzednich dwóch partiach, tak i w tej nie dała rady w końcówce o wiele lepiej dysponowanym gościom.