- W przypadku jednego z artykułów nie zachowano należytej staranności, dopuszczono się licznych manipulacji - grzmiał Grzegorz Braun. To już drugi kandydat, który zapowiada złożenie pozwu wyborczego przeciwko jednemu z rzeszowskich portali.
Dotyczyła ona szczególnie opisywanej przez kandydata na prezydenta dezinformacji, jaką jego zdaniem szerzył jeden z portali (nie podano jego nazwy).

Postępowanie prawne względem redaktora. Zostaną złożone dwa wnioski

Grzegorz Braun zaczął swoje wystąpienie od zapewnienia, że wszyscy obecni są mile widziani podczas konferencji. Określi, że to właśnie zebrani (redaktorzy dziennikarze przyp. red.) stanowią o realności przedstawianych informacji, są bowiem jej bezpośrednimi odbiorcami. W ten sposób odniósł się on do omawianego incydentu z szerzeniem, w jego uznaniu, dezinformacji.

Braun poinformował, że w ostatnim czasie zostało opublikowane kłamstwo, które jak twierdzi, nie należy traktować poważnie. Według niego jeden z portali opublikował fałszywą informację, jakoby Sztab Wyborczy Grzegorza Brauna rzekomo odmówił dostępu do konferencji prasowej, a wręcz wyprosił z niej dziennikarza.

Uważa on, że te plotki były wymierzone w jego kontakt z wyborcami. Informacje te nie były one potwierdzone przez jego Komitet, a tym samym nie otrzymały jego autoryzacji. Dlatego wraz ze swoim pełnomocnikiem Tomaszem Buczkiem oraz reprezentantem prawnym bezpośrednio po konferencji zamierzają złożyć pozew przeciwko wspomnianemu portalowi i jednemu z jego redaktorów.

Grzegorz Braun podczas konferencji krytykował także późniejsze postępowanie portalu i jego naczelnego. Twierdzi, że nawet w momencie, gdy pełnomocnik kandydata na prezydenta, Tomasz Buczek, wysłał sprostowanie w tej sprawie, redaktor nie zaprzestał szerzenia wspomnianej wcześniej informacji. Oskarżył również dziennikarza o nieprofesjonalne zachowanie:

- Nie dochowano w tej sprawie należytej dokładności, a wręcz brnięto w natężeniu złej woli.



Braun chce współpracować z mediami, ale apeluje o sprawdzanie informacji

Jak podkreślił kandydat na urząd prezydenta Rzeszowa, nie chce on besztać, czy też recenzować pracę dziennikarzy. Mówił wprost, że jest świadomy ich obowiązku zawodowego, jakim jest dostarczanie informacji, ale jednocześnie apeluje, by nie były one dezinformacją.

Zaznaczył, że należy sprawdzać każdą wiadomość, ponieważ późniejsze wyjaśnienia oraz rozprawy są problematyczne dla samych osób, które powielają kłamstwa. Braun poinformował jednocześnie, że za prawdziwe informacje można uznawać tylko te, które wypowiada on, jego pełnomocnik lub rzecznik prasowy. Podkreślił, że warto kontaktować się w sprawie autoryzacji informacji, tym bardziej że numery telefoniczne wymienionych osób są jawne.

Wystąpienie podsumował słowami dawnego profesora jego matki:

- Wprawdzie wiem, że Słowacki napisał Kordiana, ale na wszelki wypadek jeszcze to sprawdzę.