W pierwszym meczu o piąte miejsce Asseco Resovia wygrała na własnej hali z Treflem Gdańsk 3:1. MVP spotkania został Klemen Cebulj.
I tak jak Asseco Resovia rozpoczęła sezon na własnej hali od wygranej ze Stal Nysa, tak Rzeszowianie zakończyli go zwycięstwem 3:1 z Treflem Gdańsk. Mimo, iż był to mecz o 5. miejsce, to gospodarze w pełni pokazali na co ich stać, ani na chwilę nie odpuszczając. MVP spotkania został Klemen Cebulj.

PlusLiga. Asseco Resovia wygrywa z Treflem Gdańsk u siebie na koniec sezonu
MVP spotkania Klemen Cebulj


Szczegóły spotkania pomiędzy Asseco Resovia Rzeszów, a Treflem Gdańsk

Składy:
Asseco Resovia Rzeszów:
Drzyzga, Buszek, Jendryk, Cebulj, Butryn, Tammemaa i Pottera, oraz Domagała, Woicki, Hain,

Trefl Gadńsk: Kozub, Pietruczuk, Sasak, Reichert, Urbanowicz, Mordyl i Pruszkowski, oraz Lipiński, Wlazły, Janusz, Olenderek,

Na początku pierwszego seta do stanu po osiem obydwa zespoły toczyły ze sobą grę punkt za punkt. Z kolei później Asseco Resovia zaczęła systematycznie odjeżdżać swoim rywalom. Wystarczyło kilka bloków na Kevinie Sasaku czy Reichercie, aby Rzeszowianie osiągnęli 6-punktowe przewagę (16:10). Wydawało się, że wynik w tym secie jest już przesądzony. Nic bardziej mylnego. Trzy razy na lewym ataku został zablokowany Karol Butryn, raz na prawym Rafał Buszek, gospodarze dołożyli także asy serwisowe, i Gdańszczanie szybko wyrównali (20:20). Alberto Giuliani musiał sięgnąć po pierwszą zmianę. W miejsce Karola Butryna na parkiecie pojawił się Damian Domagała. Końcówka seta toczyła się znów punkt za punkt. Jednak to Rzeszowianie utrzymali nerwy na wodzy, i wygrali go do 23, po ataku ze środka z drugiej linii Klemena Cebulja.

Drugiego seta to Rzeszowianie zaczęli lepiej. Gospodarze już w pierwszych akcjach wyszli na 3-punktowe prowadzenie m.in. dzięki zablokowaniu na ataku z drugiej linii Moritza Reicherta. Jednak Gdańszczanie szybko się pozbierali, wyrównując stan licznika. Przez znaczną część tego seta 2-punktowe prowadzenie to było maksimum, na co było stać obydwa zespoły. Asem serwisowym w sam róg popisał się także Fabian Drzyzga, dzięki której gospodarze wyrównali właśnie jedną z takich minimalnych przewag (19:21). Przy stanie 20:22 Alberto Giuliani zdecydował się na podwójną zmianę. Na parkiecie pojawili się Karol Butryn oraz Paweł Woicki. Końcówka drugiej partii ułożyła się w niemal identyczny sposób jak w pierwszej, z tą różnicą, że tym razem to Gdańszczanie byli górą. Ostatnia akcja należała do świeżo co wprowadzonych na parkiet Marcina Janusza i Marisza Wlazłego. Janusz dał trudną zagrywkę, a Wlazły wziął udział w potrójnym bloku na Butrynie, dzięki czemu goście wyrównali stan meczu w setach na po 1.

Trzecia partia miała niemal identyczny przebieg jak pierwsza. Dzięki dwóm asom serwisowym Timo Tammemyy Asseco Resovia wyszła na 4-punktowe prowadzenie (7:3), jednak Gdańszczanie szybko się otrząsnęli, w polu zagrywki pojawił Bartosz Pietruczuk, i obydwa zespoły już były na równi z wynikiem (12:12). Tym razem Alberto Giuliani już tak długo nie czekał ze zmianami. Przy stanie po 10 w miejsce Fabiana Drzyzgi pojawił się Paweł Woicki. Co prawda chwilę później Asseco Resovia wyszła na 4-punktowe prowadzenie, jednak szybko zaczęła je tracić. Trener Winiarski wytoczył na parkiet najmocniejsze działa. Na boisku zameldowali się bowiem Mariusz Wlazły i Marcin Janusz (20:19). I przy stanie po 21, to trener Giuliani musiał prosić o pierwszy czas w tym secie. Natomiast końcówka seta, podobnie, jak w pierwszej partii, należała ponownie do Rzeszowian, dzięki czemu objęli oni prowadzenie w meczu 2:1.

Z kolei czwarty set tylko z początku tylko należał do wyrównanych (7:7). Z kolei chwilę później Asseco Resovia zaczęła stopniowy odjazd swojego początku, którego to już nie byli w stanie zatrzymać za nic w świecie gospodarze. Wprawdzie Rzeszowianie mieli chwilowy przestój, ale kolej na nowo rozruszał czas wzięty przez Alberto Giulianiego. Asseco Resovia wygrała na koniec sezonu u siebie 3:1.