Dziś na rzeszowskich bulwarach odbyła się konwencja wyborcza Marcina Warchoła, kandydata na prezydenta Rzeszowa. Konwencje uświetnił występ zespołu Boys. Były też darmowe kiełbaski, trzy dmuchane zamki, popcorn i wata cukrowa.
Wiceminister Sprawiedliwości, bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry wystąpił na swojej konwencji wyborczej w towarzystwie Marcina Masłowskiego byłego posła Kukiz'15 oraz Waldemara Kotuli radnego miasta Rzeszowa. Obydwaj panowie na początku wyścigu wyborczego ogłosili swoje kandydatury w wyborach na prezydenta Rzeszowa, po czym zrezygnowali i swoje poparcie "przekazali" Marcinowi Warchołowi. Na konwencji obecny był też Tadeusz Ferenc, którego rezygnacja i "namaszczenie" Marcina Warchoła doprowadziło do przedterminowych wyborów.

Dico polo, rozmach prawie jak u Kwaśniewskiego

Oprawa konwencji wyborczej Marcina Warchoła była imponująca. Scena z profesjonalnym oświetleniem, nagłośnieniem, telebimy, agregaty prądotwórcze, ekipa prowadząca live na media społecznościowe. To wszystko robi wrażenie.

Na stronie zespołu Boys znajdujemy informacje że ich występ może kosztować nawet 33 tys. zł (sic!) Koszt wyposażenia takiej sceny to około 10- 20 tys. zł. Same telebimy mogły kosztować nawet 5-7 tyś zł.

Przypomnijmy, że limit na kampanię to 120 tys. zł. W zestawieniu z ilością reklam kandydata rozlokowanymi w całym mieście, piknikami, których Marcin Warchoł odbył już kilka, pojawia się pytanie: skąd pieniądze na to wszystko? Kto za to płaci, bo komitet wyborczy już raczej limity przekroczył.

Jeden ze sztabowców Marcina Warchoła poinformował nas, że cały sprzęt i obsługa zostały "załatwione po znajomości w Krakowie". Ciekawi jesteśmy, czy dwa około 20-osobowe busy na krakowskich numerach, które przywiozły na tą konwekcję pasażerów, były "w pakiecie"?

Rzeszów pracowity i leniwy

- Wybór między Rzeszowem pracowitym, a leniwym. Zaradnym, a Rzeszowem nieróbstwa. Nie pozwolimy, żeby Rzeszów wpadł w ręce dyletantów, którzy przez 20 lat nie potrafili zadbać o swoją ulicę - mówił Marcin Warchoł, kandydat na prezydenta Rzeszowa. W ocenie Warchoła niektórzy jego kontrkandydaci przez 20 lat nie zrobili dla Rzeszowa tyle, co on przez 3 lata jako poseł.

Podkreślał przy tym, że wszystkie swoje dotychczasowe obietnice zrealizował. Wymienił m.in. przekazanie Zamku Lubomirskich na rzecz Miasta oraz rozpoczęcie budowy nowej siedziby Sądu Okręgowego na Osiedlu Drabinianka. Nie wspomniał jednak o tym, że Zamek przekazany będzie warunkowo. Warunkiem jest budowa nowej siedziby sądu, a ta wisi obecnie na włosku, gdyż Wojewódzki Sąd Administracyjny wstrzymał pozwolenie na budowę.

Wzorem Konrada Fijołka, Marcin Warchoł zapowiedział także budowę aquaparku, którego lokalizacja ma zostać wybrana w ramach konsultacji z mieszkańcami. Kolejną obietnicą Warchoła jest budowa w pobliżu bulwarów parku wodnego oraz stoku narciarskiego na Matysówce.

Marcin Warchoł, chce też obniżyć cenę śmieci. - Stawiam na recykling, obniżę cenę śmieci, jak wygram mieszkańcy Rzeszowa będą mieli warunki ku temu, aby przekazywać butelki do recyklingu, na ulicach pojawią się butelkomaty - obiecywał Warchoł. Seniorom po 70, a nawet po 80 roku życia obiecał utworzenie spółdzielni pracy i pomoc urzędników, aby seniorzy "nie musieli wertować ofert".

Przypomniał też, że jednym z punktów jego programu jest budowa wind zewnętrznych w 4. piętrowych blokach. -Seniorzy to często więźniowie 4. piętra, chcę przywrócić im wolność, tego typu inwestycje są w innych miastach. Obiecuję zorganizować takie inwestycje w naszym mieście - powtarzał wiceminister sprawiedliwości. Tutaj również nie wspomniał jak chce swój pomył zrealizować. Przypominamy, miasto nie może inwestować publicznych pieniędzy w bloki zarządzane przez prywatne wspólnoty. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Marcin Warchoł obiecał naprawdę wiele, ciekawi jesteśmy jak, przez 2 lata uda mu się zrealizować wszystko to co obiecał?