Bartosz Groszek wygrał w drugim wyścigu serii na Torze Poznań. To kolejny etap cyklu ESET Cup Series, w którym rzeszowianin zwyciężał także na innych odcinkach.

Zasady wyścigu i małe zmiany przy starcie


Rzeszowianin wygrał w tym roku już dwa wyścigi wytrzymałościowe cyklu ESET Cup Series. O ogólnych zasadach i warunkach tych zawodów przeczytać można w naszym artykule: Rzeszowianin wygrał kolejny etap w międzynarodowym wyścigu.

Tym razem jednak organizatorzy na rundę w Poznaniu zaprosili Bartosza Groszka do udziału w inicjatywie „Race Star". Dzięki temu mógł on wystartować w prestiżowym TCR Eastern Europe i zmierzyć się z najlepszymi zawodnikami w Europie Środkowej.

Zacięta walka i zwycięstwo naszego rodaka!


Pierwszy wyścig z serii poznańskiej odbył się w sobotę 12 czerwca br., wtedy Bartosz Groszek, jako debiutant w tej formie musiał zabrać na pokład swojego samochodu dodatkowych 30 kilogramów balastu.

To go jednak nie zatrzymało. Czasy przejazdów podczas treningów miał dobre, a w kwalifikacjach udało mu się pokonać siedmiu zawodników – dzięki temu znalazł się dokładnie w połowie stawki, na ósmym miejscu.

Co ważniejsze, ósme miejsce na mecie sobotniego wyścigu oznaczało pierwsze pole startowe do niedzielnej rywalizacji. Niebieskie Audi naszego reprezentanta utrzymało tę pozycję przez cały przejazd. W ten sposób rzeszowianin nie pozostawił żadnych szans konkurencji i ostatecznie zwyciężył w Poznaniu podczas swojego debiutu w TCR Eastern Europe.

Sam zwycięzca podsumował swój występ tymi słowami:

- Jestem bardzo zadowolony z przebiegu tego weekendu. Przed przyjazdem do Poznania liczyłem na dobre wyniki, ale szczerze mówiąc nie myślałem o zwycięstwie. Tym bardziej po kwalifikacjach ciężko było zakładać taki rezultat, zwłaszcza że byłem trochę rozczarowany ósmym miejscem. Tak czy inaczej w niedzielę wszystko zagrało i wyścig przebiegał dokładnie według mojego planu. Najważniejsze było utrzymanie pierwszej pozycji w dwóch pierwszych zakrętach, bo wiedziałem, że na kolejnych okrążeniach rywale będą walczyć między sobą i będę mógł im odjechać. To się udało, jednak cały czas trzeba było utrzymywać dobre tempo, gdyż z tyłu przebijał się Makeš i nie mogłem pozwolić sobie na błąd czy wolniejsza jazdę. Ostatecznie wszystko się udało, miałem dobry rytm i dowiozłem samochód w jednym kawałku, co jak pokazał przebieg wyścigu, nie było łatwe. Zwycięstwo w debiucie smakuje świetnie i mam nadzieję, że w przyszłości pojawią się kolejne! Dziękuje ekipie za dobrze przygotowany samochód i organizatorom za zaproszenie do programu „Race Star".