We wtorek w Rzeszowie, podobnie jak w wielu miastach Polski i podkarpacia, odbył się protest przeciwko tzw. lex TVN.
- Wolne media to wolni ludzie, wolni ludzie to wolna Polska. Niszczenie demokracji w ten sposób cofa nas do czasów komuny. Jedna słuszna partia, jedna telewizja i jedno wydawnictwo prasowe. Kochani rodacy! Nie pozwólmy na to. Nie ma zgody. Nie ma zgody! - mówiła Anna Skiba, radna Rady Miasta Rzeszowa.

Agnieszka Itner, liderka rzeszowskiego Strajku Kobiet, podczas swojego wystąpienia zauważyła, iż dzięki wolnym mediom mogliśmy się dowiedzieć odwołaniu Jarosława Gowina z rządu Zjednoczonej prawicy. Jej zdaniem ten ruch miał "przykryć" protesty przeciwko lex TVN, które odbyły się dziś w ponad 80 miastach w Polsce.

- Będę walczył o to, żeby w Polsce każdy znalazł dla siebie miejsce. O to, żeby w Polsce była przestrzegana konstytucja. Żeby media były wolne - mówił tegoroczny maturzysta Szymon Czechowicz.

Czy "atakiem na wolne media" można nazwać nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji?



- Wolne media to prawa obywatelskie, dlatego jako obywatele powinniśmy stanąć do protestu. Bo skąd będziemy wiedzieć o wszystkich aferach rządu? pytała retorycznie Irena Paterek z rzeszowskiego KOD-u. Wskazywała przy tym na niektóre afery rządu PiS, których listę przynieśli ze sobą protestujący.

Protestujący skandowali: „Nie toruńska, nie kaczyńska, wolna Polska, europejska!", „TVP stale łże!", „Precz z Kaczorem dyktatorem!", Ale też: „Wolne media!", „Wolność, równość, demokracja!".

- Głośne filmy demaskujące różne afery ostatnich lat i szokujące reportaże pojawiły się właśnie w stacji TVN. Rząd i PiS wytaczają dziennikarzom TVN i Wyborczej dziesiątki procesów, ale jak dotąd nie wygrali żadnego, bo wiadomości podawane przez te redakcje są wielokrotnie sprawdzane. Inne media, mniejsze podłapują te tematy, powielają, komentują i wiadomość się rozchodzi.
Gdyby nie niezależni i odważni dziennikarze nie wiedzielibyśmy o setkach afer, korupcji, o miliardowych niepotrzebnych wydatkach, o gigantycznym nepotyźmie, o rzekomych samobójstwach ważnych świadków, o akcjach policji wobec demonstrantów, o efektach pracy podkomisji smoleńskiej, o pedofilach w sutannach, o limuzynach za 3 miliony i majątkach prezesa Obajtka
- mówiła Irena Paterek z KOD.

- Jestem pewna, że to nie koniec planów PiS co do środków przekazu. Internet jest solą w oku prominentów PiS i na którymś z następnych posiedzeń sejmu pojawi się wrzutka o koncesjach dla nadawców internetowych. Już w 2020 roku pojawił się projekt ustawy wprowadzającej możliwość wykluczania z polskiego rynku pewnych dostawców, przyznając rządowemu pełnomocnikowi ds. cyberbezpieczeństwa możliwość wydawania bezpośrednich nakazów zabezpieczających. W drodze tego nakazu będzie można odciąć konkretne zasoby, IP albo konkretne serwery od polskiego internetu. Stąd już tylko krok do blokowania indywidualnych kont - dowodziła Irena Paterek.

Wielu powie – wolę nie wiedzieć.

- I właśnie z tej niewiedzy bierze się nieprawość. Z powodu tej niewiedzy łamane są prawa człowieka, politycy dopuszczają się korupcji, powstają afery w instytucjach państwowych, marnotrawione są publiczne pieniądze – bo ludzie nie chcą wiedzieć, bo uciekają od tej wiedzy i potem w wyborach dają się omamić obietnicami bez pokrycia i kłamstwami.

Wielu nie protestuje, bo uważa, że ich to nie dotyczy. Co dzień słyszę takie zdania:
Nie protestowałem w obronie uchodźców, nie jestem przecież uchodźcą,
nie protestowałem w obronie sędziów, nie jestem przecież sędzią,
nie protestowałem razem z niepełnosprawnymi, nie jestem niepełnosprawny, nie protestowałem wraz z nauczycielami, nie jestem nauczycielem,
nie protestowałem wraz z pielęgniarkami, nie jestem pielęgniarką,
nie protestowałem w obronie Puszczy Białowieskiej, nie znam problemu,
nie protestuję w obronie praw kobiet, bo uważam, że sobie poradzę,
nie protestuję w obronie osób LGBT, nie jestem osobą LGBT,
nie protestuję w obronie wolnych mediów, nie jestem dziennikarzem.
I w ten sposób pozwalamy dyktatorowi dewastować nasz kraj,

Która grupa społeczna następna? Komu następnemu odbiorą prawa? Bez wolnych mediów tego się nie dowiemy
- zakończyła.