W czwartkowy wieczór doszło do nietypowego zajścia. Dyżurny otrzymał zgłoszenie o włamaniu. Pijany mężczyzna wtargnął do cudzego mieszkania i zasnął. Potrzebna była pomoc mundurowych.

Wtargną do rzeszowskiego mieszkania i zasnął


Wczoraj przed godz. 17, policjanci zostali zawiadomieni, że do mieszkania na osiedlu Kmity, wtargnął pijany, agresywny mężczyzna. Skierowani na miejsce funkcjonariusze z oddziału prewencji zastali właścicielkę mieszkania oraz śpiącego na podłodze w przedpokoju mężczyznę.

Jak wstępnie ustalili funkcjonariusze, kobieta usłyszała głośne pukanie. Gdy podchodziła do drzwi, które jak się okazało nie były zamknięte, do jej mieszkania wszedł nieznany, młody mężczyzna. Bełkotał coś niezrozumiale i nie reagował na prośby o wyjście.

Kobiecie nie udało się wypchnąć go na korytarz, dlatego zaczęła wzywać pomocy. Na krzyki zareagował pracujący w bloku mężczyzna. Gdy przybiegł pomóc kobiecie, w tym momencie intruz upadł na podłogę, po czym zasnął. Tak zastali go wezwania na interwencje policjanci.

Nierówna walka z pijanym włamywaczem. Myślał, że to jego mieszkanie!


Po kilku próbach obudzenia, mężczyzna ocknął się i wstał. Był kompletnie pijany, nie mógł poruszać się o własnych siłach, a kontakt z nim był bardzo utrudniony. Policjanci zabrali go do izby wytrzeźwień. Tam udało im się ustalić, że jest to 33-latek, który najprawdopodobniej, z powodu stanu upojenia alkoholowego, pomylił bloki.

33-latek nie był w stanie poddać się badania na alkomacie. Z uwagi na upojenie alkoholem, decyzją lekarza, funkcjonariusze przewieźli go do szpitala, gdzie pozostał na obserwacji. Przeprowadzone w szpitalu badanie wykazało w jego organizmie ponad 3 promile alkoholu!

Czy pijany włamywacz odpowie za swoje czyny przed sądem?


Po kilku godzinach spędzonych w szpitalu, 33-latek trafił do policyjnego aresztu. Szczegółowe okoliczności zdarzenia wyjaśniają teraz funkcjonariusze z komisariatu w Śródmieściu. Mężczyźnie, gdy już dojdzie do siebie, grozi odpowiedzialność za naruszenia miru domowego.