W pierwszym meczu nowego sezonu TauronLigi Developres Bella Dolina Rzeszów wygrał na własnej hali z BKS Bostik Bielsko-Biała. Rysice zaliczyły udaną inauguracje sezonu
Developres Bella Dolina Rzeszów podochodził do tego spotkania jako zdecydowany faworyt. Nikt się nie spodziewał, że na rozstrzygnięcie trzeba będzie czekać aż do piątego seta, czyli tie-breaka.

Developres Bella Dolina Rzeszów: Wenerska, Honorio, Stencel, Jurczyk, Kałandadze, Blagojević, Szczygłowska (libero) oraz Polańska, Bajema, Rapacz, Przybyła (libero), Bińczycka. .

BKS Bostik Bielsko-Biała: Polak, Orvosova , Świrad , Janiuk , Szlagowska, Kazała, Drabek (libero) oraz Borowczak, Chmielewska, Pierzchała, Bartkowka.

Rzeszowianki, jak na faworytki przystało rozpoczęły spotkanie od kilkupunkowej przewagi. Podopieczne Stephane'a Antigi konsekwentnie realizowały założenia taktyczne, co było widoczne zwłaszcza w grze blokiem. Rzeszowianki tym elementem zdobyły bowiem aż siedem "oczek".

Gdy za linią 9. metra pojawiła się Bruna Honorio (12:9), sprawiła na tyle dużo problemów przeciwniczkom, że zmusiła je do prostych błędów w ofensywie. Zawodniczka pole serwisowe opuściła dopiero przy wyniku 16:10.

Chociaż przyjezdne starały się odrabiać straty, to ewidentnie brakowało im skuteczności. Bielszczanki bombardowane atakami Anny Kalandadze ostatecznie przegrały do 19.

Drugi set wyglądał niemal identycznie w stosunku do pierwszego do poprzedniego. Rysice zdecydowanie dominowała nad rywalkami w każdym elemencie, ale te wyraźnie starały się utrudnić grę miejscowym. Kilkukrotnie mocnymi atakami i blokiem zaskakiwała bowiem Weronika Szlagowska.

Gospodynie po ataku Blagojević prowadziły już 17:10. Jednak wówczas szkoleniowiec BKS-u BOSTIK zdecydował się dokonać podwójnej zmiany i wprowadził na boisko Alinę Bartkowską i Karinę Chmielewską. Poderwane do gry przyjezdne starały się zmniejszyć różnicę, jednak wciąż brakowało im ku temu argumentów.

Do trzeciego seta gospodynie podeszły wyraźnie na luzie. Skuteczny atak Szlagowskiej, a także dwa efektowne bloki Dominiki Pierzchały pozwoliły Bielszczankom objąć szybkie prowadzenie. Po początkowych problemach wydawało się, że gospodynie poprawiły swoją postawę i po błędzie rywalek wyszły na prowadzenie (12:11).

Jednak ta seria nie trwała jednak zbyt długo. As serwisowy w wykonaniu Gabrieli Orvosovej sprawił, że inicjatywa ponownie przeszła na stronę BKS-u. Rzeszowianko nie udało się już potem zatrzymać rozpędzonych bielszczanek.

Na początku czwartej partii siatkarki Developresu szybko zerwały się do ponownej walki. Jednak proste błędy sprawiły jednak, że przyjezdne zniwelowały straty (5:5) i od tego momentu wynik zaczął oscylować wokół remisu.

Z kolei od połowy seta u rzeszowianek zaczęło brakować skuteczności, natomiast podopieczne Bartłomieja Piekarczyka zaczęły stwarzać sobie kolejne szanse na kontry, wykorzystując je. Na zyskaną przez bielszczanki zaliczkę (16:11) postanowił zareagować trener Antiga dokonując zmian w składzie.

Choć decyzja szkoleniowca gospodarzy okazała się słuszna, a jego zawodniczki poprawiły swoją postawę na boisku. to nie wystarczyło to jednak na tyle, aby zatrzymać rozpędzoną już machinę Bielsko-Biała. Niesztampowe zagrania Martyny Borowczak pozwoliły triumfować BKS-owi do 23.

Z kolei tie-breaka zdecydowanie zdominowały już rzeszowianki na swoją korzyść. Miejscowe bezlitośnie wykorzystywały błędy przeciwniczek i to one nadawały ton grze. Chociaż przyjezdne obroniły dwie piłki meczowe, to cale spotkanie zakończyły błędem w polu serwisowym.