Sensacja i hit w Katowicach w ramach 2. kolejki PlusLigi. Skazywany na porażkę GKS ograł na własnej hali o wiele wyżej notowaną Asseco Resovię Rzeszów.
Katowicka hala po raz kolejny pokazała, że dla żadnego zespołu nie jest łatwym terenem, a każdy zespół przyjeżdżający tam ma spore problemy. Jednak to co zobaczyliśmy w ramach 2. kolejki PlusLigi można było nazwać śmiało sensacją. Niżej notowany GKS Katowice ograł 3:0 u siebie Asseco Resovie Rzeszów.

GKS Katowice - Asseco Resovia Rzeszów - 3:0

GKS Katowice: Marcin Kania, Jakub Jarosz, Gonzalo Quiroga, Piotr Hain, Micah Ma'a, Jakub Szymański - Bartosz Mariański (libero) oraz Damian Domagała.

Asseco Resovia Rzeszów: Jakub Kochanowski, Maciej Muzaj, Klemen Cebulj, Jan Kozamernik, Fabian Drzyzga, Sam Deroo - Paweł Zatorski (libero) oraz Bartłomiej Krulicki, Nicolas Szerszeń, Paweł Woicki, Michał Potera (libero), Rafał Buszek.

Pierwszego seta obydwa zespoły rozpoczęły od asów serwisowych w wykonaniu swoich atakujących, a do połowy tej partii mogliśmy oglądać niezwykle wyrównany pojedynek, gdzie szczególnie dobrze w obronie i na spisywali się zawodnicy Katowic. Później GKS osiągnął 4-punktową przewagę, i mimo, że zawodnikom Resovii udało się częściowo odrobić, to nie zdołali dogonić rozpędzonych zawodników gospodarzy (25:22).

Drugi set upłynął w głównej mierze Asseco Resovii na gonieniu swoich przeciwników. Szczególnym mankamentem dla gości były zepsute zagrywki. Katowiczanie już na początku partii dzięki zagrywkom Kuby Jarosza osiągnęli kilkupunktowe prowadzenie, którego już nie oddali. Wprawdzie Rzeszowianom dwa razy prawie udało się dogonić swoich rywali, ale było to tylko i wyłącznie „prawie”. Drugi set zakończył się znakomitym atakiem lidera GKS-u, Kuby Jarosza (25:22).

Wydawało się, że w trzeciej partii dla drużyny Asseco Resovii Rzeszów nastąpi przełamanie. Osiągnięta na początku seta kilkupunktowa przewaga już przy 13. punkcie została przez gospodarzy roztrwoniona. Co prawda chwilę później dzięki zagrywkom Jana Kozamarnika goście ponownie osiągnęli przewagę, jednak z czasem gospodarze zaczęli stopniowo odrabiać straty. Ponowne liderem okazał się atakujący Kuba Jarosz, który zakończył tego seta skutecznym atakiem (25:23).