Przez blisko 2 godziny trwał protest pracowników PGE Obrót przed siedzibą rzeszowskiej spółki. Były nawiązania m.in. do Turowa oraz zeszłotygodniowej wizyty w Brukseli.
Organizatorem wtorkowego protestu była zakładowa "Solidarność". Manifestacja rozpoczęła się równo o godz. 12, a skończyła po godz. 14. Zwieńczeniem protestu było zaproszenie przedstawicieli związkowców do rozmów z władzami spółki.

Nie dostali premii ani nagród


Protest ten był kulminacją wielomiesięcznego konfliktu, który trwał pomiędzy związkowcami, a władzami PGE Obrót w Rzeszowie. Związki zawodowe domagały się podwyżek, ale przedstawiciele spółki nawet nie chcieli o tym słyszeć.

W ostatnich tygodniach protest wyraźnie narastał. Jak mówią związkowcy, zarząd PGE zdecydował się nawet na wypowiedzenie ponadzakładowego układu zbiorowego pracy. - Obawiamy się teraz, że spółka zlikwiduje nam m.in. dodatek stażowy, premię półroczną, roczną, jubileuszową i odprawy gwarantowane w dotychczasowej formie - twierdzą przedstawiciele związkowców.

Solidarność twierdzi także, że władze spółki traktują swoich pracowników przedmiotowo, a nie podmiotowo.

Solidarność: PGE Obrót łamie prawa pracowników?


Rząd PiS-u w latach 2018-2021 wprowadził tzw. ustawę prądową, która zamrażała rosnące ceny energii dla odbiorców indywidulanych. "Solidarność" twierdzi, że skutkiem tej ustawy PGE Obrót stoi na skraju bankructwa.

- Dzięki temu pogorszyła się rażąco jakości obsługi odbiorców energii elektrycznej, a także sytuacja pracowników. Obawiamy się masowych zwolnień - twierdzą protestujący.

Takie działania związkowcy nazywają rażącym naruszaniem praw i interesów pracowników.

Bruksela i UE niczym Imperium Galaktyczne


Nie zabrakło także nawiązań do zeszłotygodniowej wizyty "Solidarności" w Brukseli. Przypomnijmy, że związkowcy pojechali tam, aby zaprotestować przed siedzibą TSUE przeciwko zamykaniu kopalni w Turowie.

- Tu jest Polska, tu obowiązuje przede wszystkim polskie prawo, a żaden Trybunał w Brukseli nie może decydować o zamykaniu kopalni tylko dlatego, że ma takie "widzimisię" - twierdzili przedstawiciele protestujących.

"Solidarność" twierdziła także, że nie pozwoli na to, aby potraktowano ich tak jak za granicą, czyli nie dopuszczono do rozmów, a zamiast tego odgrodzono budynek sądu drutem kolczastym, a przed nim postawiono jeszcze policjantów z psami.

- Tamci panowie zachowywali się tak jak żołnierze z Gwiezdnych Wojen na usługach Lorda Vadera - mówili protestujący, porównując Unię Europejską do filmowego Imperium Galaktycznego.

Protest zakończony rozmowami


Protest pracowników przyniósł jednak oczekiwane skutki. Po blisko dwóch godzinach manifestacji zarząd spółki zaprosił przedstawicieli "Solidarności" do środka, gdzie obydwie strony zasiadły do rozmów, a na ręce samego prezesa została złożona petycja.

Po blisko pół godzinie rozmów obydwie strony wyszły na zewnątrz, aby ogłosić zawarcie wstępnego porozumienia.