Kilkadziesiąt tysięcy złoty stracił 83-letni mieszkaniec Rzeszowa. Senior uwierzył, że przestępcy chcą do jego mieszkania wpuścić trujący gaz.
Do zdarzenia doszło w piątek 14 stycznia w Rzeszowie. Najpierw, tuż po południu, ktoś skontaktował się z żoną pokrzywdzonego w sprawie nieodebranej z poczty korespondencji. Prosił o podanie aktualnego adresu celem jej dostarczenia. Ale według relacji pokrzywdzonego, jego żona przekazała, że sami odbiorą pocztę.

Następnie, wieczorem tego samego dnia, do 83-latka na telefon komórkowy zadzwonił mężczyzna podający się za funkcjonariusza CBŚP. Pokrzywdzony nie był pewny, czy żona podczas wcześniejszej rozmowy nie podała jego numeru komórkwego.

Fałszywy policjant poinformował go, że prowadzi akcję mającą na celu ochronę jego i żony. Funkcjonariusze mieli otrzymać informacje, że bandyci szykują na nich napad, ponieważ posiadają sporo gotówki i złota. Przestępcy mają być już pod mieszkaniem i obserwować pokrzywdzonych, a do mieszkania chcą wpuścić trujący gaz.

Zapewnił, że wszystko dzieje się pod obserwacją funkcjonariuszy, ale potrzebują współpracy pokrzywdzonego. Aby uwiarygodnić się, polecił 83-latkowi zadzwonić pod nr 997. Mężczyzna wykonał takie połączenie, ale nie pamięta, czy wcześniej się rozłączył.

Ostatecznie, po rzekomym potwierdzeniu autentyczności rozmówcy, pokrzywdzony, mimo pewnych wątpliwości, zgodził się na współpracę. Pod wpływem ponagleń rozmówcy i obawiając się o bezpieczeństwo swoje i żony, postąpił zgodnie z otrzymanymi instrukcjami.

Posiadane w domu pieniądze włożył do reklamówki i wyrzucił przez okno. Po kilkunastu minutach miał skontaktować się z nim prokurator.

Po wyrzuceniu pieniędzy, oszust zakończył rozmowę. Niestety pokrzywdzony zreflektował się, że padł ofiara oszustwa, już po wyrzuceniu pieniędzy. Jeszcze tego samego dnia zawiadomił policjantów. Wyrzucając pieniądze, zauważył stojącego pod blokiem mężczyznę, jednak nie był w stanie go opisać. Niestety pieniędzy nie udało się odzyskać.