Słońce zachodzi nad opanowanym przez tłum placem. Zewsząd dochodzą szum oraz słowa niemalże wszystkich języków świata. Czy to jakiś paryski deptak? Nie, to polsko-ukraińskie przejście graniczne Medyka-Szeginie - miejsce, które już od wielu dni stało się symbolem tragedii. Tragedii ukraińskiego narodu, który zmuszony jest uciekać przed chaosem i śmiercią.

Kolejna odsiecz z Zielonej Wyspy


Tydzień temu, na naszym portalu ukazał się artykuł na temat grupy z Irlandii, która przyjechała tu, aby nieść pomoc uchodźcom. Choć bohaterowie wspomnianego tekstu zmuszeni byli powrócić do ojczyzny, pojawiły się nowe osoby gotowe nieść pomoc na granicy. O ich przyjeździe poinformowała nas niezawodna Aldona Wysocka.

Irlandczycy rzeszow112
Nicky McManus, Graham Waters, Willy Coster, Gavin Murray i Darren Murray. wraz z ukraińskim wolontariuszem w SP w Medyce. Fot. Filip Łagowski


Nowy irlandzki zaciąg tworzą: Nicky McManus, Graham Waters, Willy Coster, Gavin Murray i Darren Murray. To właśnie z nimi nasza ekipa [w składzie Łukasz Kotulak i Filip Łagowski] wyruszy w okolice przejścia granicznego. Ich historię przedstawia nam przyjaciel Nicky'ego, Polak z Dublina, Marcin Jakubowski.

-Panowie przyjechali w poniedziałek i przywieźli ze sobą dwa vany pomocy medycznych i innych potrzebnych towarów - tłumaczy Marcin. -Grupa ta zebrała ok. 50 tys. euro darowizn wśród rodziny i znajomych, które obecnie wydaje na miejscu, w Rzeszowie i okolicach, na przedmioty, które są najbardziej potrzebne w danym momencie, a których listę dostają codziennie w ośrodku dla uchodźców, znajdującym się w centrum handlowym Full Market.

Jak słyszymy, tylko w piątek zakupili oni m.in. 2 pralki, pralko-suszarkę, 170 powerbanków i kabli, a także sprzęt medyczny za ponad 9 tys. zł, w tym np. apteczki, opatrunki hemostatyczne, aparaty do infuzji czy rękawice chirurgiczne.

Nasi dziennikarze już podświadomie czują, że przez ten krótki moment mogą być świadkami czegoś wyjątkowego. Nie pozostaje nic innego, tylko ruszać!

Czerwony Półksiężyc w Polsce Wschodniej


Po dotarciu na miejsce, nie sposób nie zauważyć wyjątkowej atmosfery tego miejsca. Czy wyobrażacie sobie miejsce, w którym chrześcijanie, muzułmanie i ateiści, albo inaczej - Polacy, Irlandczycy, Egipcjanie i inne narody, skupili się w jednym miejscu, by realizować jeden, wspólny cel? Niewiele jest takich miejsc na świecie, a my, w Rzeszowie, żyjemy nieopodal jednego z nich.



Nasi dziennikarze rozglądają się po terenie przepełnionym namiotami i zaopatrzeniem. Czy pamiętacie jeszcze lekcje przysposobienia obronnego w szkole (lub w przypadku młodszych, edukacji dla bezpieczeństwa)? Mówiono nam o misjach Czerwonego Krzyża czy Czerwonego Półksiężyca... Ten pierwszy znamy doskonale, ten drugi raczej mniej. Słysząc o nim, myślimy raczej o krajach islamskich. Tymczasem ekipa Rzeszow112.pl kieruje swoje kroki właśnie w stronę namiotu oznaczonego symbolem Egipskiego Czerwonego Półksiężyca.

-Pomagamy Arabom, Egipcjanom, ale też i Ukraińcom - wyjaśnia znajdujący się tam młody mężczyzna. -Część z trafiającej tu ludności nie zna polskiego czy ukraińskiego. Wszystkim potrzebującym zapewniamy żywność i leki, natomiast Arabom pomagamy również przy tłumaczeniach oraz w organizacji powrotu do ich kraju. Współpracujemy też z rządem egipskim, który się tym zajmuje. Ludność arabska i ich rodziny transportowane są do Warszawy, skąd następnie zapewniane są im loty powrotne do Egiptu.

rzeszow112
Egipski wolontariusz. Fot. Ł Kotulak


"Cóż, te informacje z pewnością zaspokoją osoby, obawiające się inwazji nielegalnych imigrantów..." - myślimy. Trzeba jednak iść dalej.

Flaga Irlandii pośród sikhów


Słońce opada coraz bardziej za linię widnokręgu. Ludzi jest jednak cały czas sporo - aby się nie zgubić i nie stracić z oczu Irlandczyków, konieczne jest żwawe przeciskanie się powstałymi niedawno uliczkami. Rozglądając się na prawo i lewo zauważyć można różne miejsca. Jest namiot popularnej sieci komórkowej, są Świadkowie Jehowy, stoiska z żywnością, banery informacyjne... Prawdopodobnie gdybyśmy się obudzili w takim miejscu, uznalibyśmy, że jesteśmy na terenach rzeszowskiej Hali Targowej lub "Balcerka".

rzeszow112
Niemieckie wolontariuszki. Fot. Ł Kotulak


Nasz naczelny, Łukasz, podchodzi do stojących przy płocie mężczyzn, wyglądających na sikhów. I rzeczywiście, jeden z nich wskazuje na baner ich organizacji o nazwie United Sikhs. Gdy pierwszy raz słyszę tę nazwę, wyjmuję telefon - szybki research w Google mówi, iż są oni "organizacją non-profit zajmującą się prawami obywatelskimi, prawami człowieka oraz pomocą humanitarną". Przyjechali z Wielkiej Brytanii, aby pomagać.

Przez zamienienie kilku słów z Panami z United Sikhs, straciliśmy na moment z oczu Irlandczyków, z którymi przyjechała nasza ekipa. Na szczęście łatwo ich odnaleźć w tłumie - noszą zielone czapki, a także zielono-biało-pomarańczowe (barwy Irlandii) plecaki. Kiedy nasza kamera ich odnalazła, rozdawali oni powerbanki. Pomimo otaczającego ich dramatu ludzkiego, nie tracą oni ani motywacji, ani energii.

-Dostaliśmy zamówienie z Full Marketu głównie na produkty spożywcze, wody, soczki, produkty dla dzieci, kubki, szampony i szczoteczki. Wszystkie je postaramy się zakupić - mówi nam Nicky McManus, jeden z irlandzkich wolontariuszy. -Następnie podzielimy się na dwa vany. Jeden pojedzie do Leclerca [w Rzeszowie - dop. K.P.], żeby dokupić powerbanki, przedłużacze i baterie, a drugi do szkoły w Medyce [jedno z centrów dla uchodźców - dop. K.P.], gdzie zostawimy produkty medyczne i wodę. Później ruszymy na granicę, gdzie będziemy rozdawać powerbanki tym, którzy właśnie dotarli - tłumaczy Nicky.

rzeszow112
Ukraińska dziewczynka. Fot. F. Łagowski


Zagraniczna pomoc oczami samorządowca


Widząc lub słysząc o pomocy, jaką każdego dnia niosą uchodźcom zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy, nie możemy, jako dziennikarze wyjść z podziwu. Dla nas to jest niewątpliwie coś. Każdy z nas marzy, aby stać się częścią czegoś wielkiego i dobrego. Stawiamy sobie jednocześnie pytanie, jak to wszystko wygląda z perspektywy samorządowców. Postanowiliśmy więc zapytać o to Pana Mariusza Gumiennego, przewodniczącego Rady Gminy Medyka.

rzeszow112
Radny Mariusz Gumienny. Fot. Ł Kotulak


-Pomoc przyjeżdża do nas z Polski, ale też i z Niemiec, Francji, Szwajcarii czy Danii. Przybywają też do nas Szwedzi, Norwegowie oraz Czesi - wyjaśnia Gumienny.

Dopytywany przez naszą redakcję o ocenę postawy Irlandczyków, z którymi przyjechaliśmy, odpowiada bez wahania:

-Oni są naprawdę mocną grupą, która dostarcza ludziom pomoc. Produkty kupują w dużej mierze w Polsce, ale przywożą też sporo rzeczy z samej Irlandii. Przyjeżdżają i pytają konkretnie, co jest potrzebne, a następnie przywożą te produkty, o których wspominamy. Oczywiście odbiorcy tych rzeczy są przez nas odpowiednio sprawdzani. Ich dystrybucja musi też być odpowiednio udokumentowana - podkreśla radny.

rzeszow112
Wolontariusz z Irlandii pokazuje gdzie przenieść przywiezione dary. Fot. Ł Kotulak


Radny Gumienny wspomina, że wśród towarów, których jest sporo, a które niekoniecznie już się przydają, jest zdecydowanie za dużo odzieży używanej. W sumie nie może to specjalnie dziwić - podczas pierwszej fali pomocy, to właśnie o potrzebie ubrań mówiło się sporo.

Tymczasem obecnie, według słów samorządowca, najważniejsze są takie rzeczy jak żywność, generatory, śpiwory koce czy baterie, których zawsze będzie brakować. Wszystko to, "w 99% wysyłane jest na Ukrainę", gdzie pomoc często dociera z trudem. Jak mówi, "jest to dziura bez dna".

rzeszow112
Dary zgromadzone na sali gimnastycznej SP w Medyce. Fot. Ł Kotulak


-Czasem do przewozu tej pomocy wykorzystujemy własną flotę, jednakże najczęściej po odbiór towarów przyjeżdżają sami Ukraińcy z wystawionymi przez upoważnione do tego ośrodki dokumentami - tłumaczy.

Koniec dnia


Na zewnątrz robi się ciemno. To znak, że trzeba wracać. Niezależnie jednak od godziny powrotu, pamiętać trzeba o jednym: nawet jeśli zaśniemy, pomoc uchodźcom, udzielana będzie w dalszym ciągu. Przede wszystkim dlatego, iż od tragedii wojny nie da się nigdy do końca uciec, a problemy uchodźców nie znikają wraz z przekroczeniem granicy.

rzeszow112
Nowoprzybyli uchodźcy są instruowani o dalszych krokach na polskiej ziemi Fot. Ł Kotulak


Tak naprawdę tylko od nas zależy w tej chwili, czy będą one wielkie czy może choć odrobinę mniejsze...


Nikt jeszcze nie skomentował. Bądź pierwszy!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. rzeszow112.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.