Trzecia kolejka PlusLigii rozpoczęła się od pierwszej wygranej w tym sezonie Asseco Resovii. Podopieczni Alberto Giulianiego pokonali na wyjeździe GKS Katowice (3:2).
Katowiczanie przystępowali do tego meczu z lepszej pozycji, bowiem w dwóch pierwszych kolejkach wygrali spotkania. Z kolei Asseco Resovia Rzeszów rozegrała jeden mecz (przegrała boleśnie 0:3 z Jastrzębskim Węglem).

GKS Katowice: Jarosz (16), Nowakowski (9), Buchowski (17), Firlej (2), Zniszczoł (6), Kwasowski (13), Watten (libero) oraz Musiał, Nowosielski (1), Drzazga, Ogórek,

Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga (1), Szerszeń (18), Jendryk (9), Butryn (17), Cebulj (18), Tammemaa (10), Potera (libero), Mariański (libero) oraz Krulicki, Domagała, Woicki

MVP spotkania: Klemen Cebulj



Pierwsza partia ułożyła się w zdecydowanie lepszy sposób dla zespołu z Rzeszowa. Co prawda Katowiczanie bronili się w dobry sposób, lecz było to zdecydowanie za mało. Podopieczni Alberto Giulianiego wykorzystywali niemalże każdą okazję do powiększania przewagi, co skończyło się wynikiem 15:25.

Asseco Resovia drugiego seta także otworzyła w zdecydowanie lepszy sposób. Gospodarze mieli wyraźne problemy w przyjęciu i ataku. W drugiej połowie seta Katowiczanie co prawda przez chwilę zagrali lepiej, jednak było to za mało. Druga partia skończyła się 18:25.

Początek trzeciej partii wyglądał jednak zupełnie inaczej. Katowiczanie wykonali kilka skutecznych akcji, dzięki którym wypracowali sobie przewagę. Tym razem to Resovia musiała znaleźć sposób na swojego przeciwnika, gdyż ich gra się zacięła. Trenerowi Giulaniemu nie pomogły nawet roszady w składzie. Na dodatek rzeszowianie znacznie pogorszyli grę w przyjęciu. Asseco Resovia do końca seta nie umiała znaleźć sposobu na poprawienie swojej gry.

Czwarta partia zaczęła się w podobny sposób. Resovia prezentowała się dużo słabiej niż na początku, mając dużo mniejszą skuteczność w ataku i bloku. Rzeszowianie stracili także animusz do gry. GKS z kolei rozpędził swoją grę. Jednak Resovii na końcu udało się odrobić straty, ale nie udało się zatrzymać rozpędzonych już gospodarzy.

Od początku tie-breaka to Rzeszowianie zdecydowanie lepiej się prezentowali. Podopieczni Słabego stracili swoją skuteczność. Rzeszowianie udanie atakowali, a także potrafili zdobyć punktowe bloki, dzięki którym wypracowali sobie znaczną przewagę. Emocje dość szybko dobiegły końca, gdyż zespół z Podkarpacia zdominował przeciwnika, zapewniając sobie wygraną.