Nie ustają protesty po skandalicznej decyzji "pseudotrybunału". Dziś aktywiści i aktywistki Strajku Kobiet weszli do Kościołów, aby wyrazić swój sprzeciw przeciw tej decyzji oraz skandalicznych, ich zdnaiem, wypowiedziach Episkopatu.
Na murach kościołów pojawiły się napisy, plakaty. Przed budynkami zbierali się protestujący, kobiety wchodziły także na nabożeństwa.

Wśród najczęstszych haseł, prym wiedzie -Kościół wchodzi do polityki, polityka wchodzi do kościoła!. Aktywistki ze Strajku Kobiet apelują, by w ramach protestu przeciw decyzji Trybunału Konstytucyjnego, która zakazuje aborcji w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu, wybrać się na niedzielne msze.

Najpoważniejsze przepychanki miały miejsce na Krakowskim Przedmieściu. Przed godz. 11 protestujący zaczęli się gromadzić przed kościołem. Kilkunastu aktywistów po drugiej stronie ulicy stało z plakatami, na których wypisano hasła: "Moje ciało mój wybór"; "To jest wojna. Sadyści! Idziemy po was"; "Co wy k...wa wiecie o rodzeniu"; "Piekło kobiet jest w Polsce"; "Aborcja jest prawem". Ta grupa szybko urosła do kilkuset i ciągle rosła. Na miejsce zostało sprowadzonych kilkudziesięciu policjantów, którzy blokowali demonstrantom wejście do środka. W pewnym momencie doszło do przepychanek, które zapoczątkowali policjanci. W ich wyniku rannych zostało kilkoro demonstrantów, którzy zostali odwiezieni do szpitali.

Dziś także, partii rządzącej zostało postawione ultimatum. Jeśli do środy wyrok nie zostanie zniesiony, wtedy strajki mają przybrać jeszcze bardziej zdecydowana i nasiloną formę. Marta Lempart ze Strajku Kobiet odpowiadała dziś rano za pośrednictwem internetu na zarzuty, że akcja może obrażać uczucia religijne.

- To jest ten moment, gdy możecie być przyzwoici - zwróciła się do wiernych. - Gdy panowie w złocie i purpurze będą się cieszyć, możecie powiedzieć "nie" - dodała Lempart.

- Liczymy na sprzeciw ludzie w kościołach, na sprzeciw we wspólnocie szkoda, tylko że to my musimy ten sprzeciw zaczynać - skwitowała.

Lempart przypomniała, że w poniedziałek planowane są blokady miast, a w środę strajk. - Nie idźcie do pracy, jeśli możecie. Weźcie urlop, idźcie oddać krew - podpowiadała sposoby protestu.