W zaległym meczu 11. kolejki TauronLigii KS Developres Rzeszów przegrał na wyjeździe ze znacznie gorzej spisującym się w tym sezonie Grupa AZOTY Chemik Police.
Kibice chcieli emocji w meczu na szczycie, to je mieli. W spotkaniu mistrzyń Polski z wicemistrzyniami to te pierwsze ponownie okazały się górą. Po zdecydowanie słabszych dwóch setach, siatkarki Chemik Police w trzeciej i czwartej partii wzięły się do roboty, doprowadzając do tie-break'a, i po emocjonującym piątym secie wygrywając z KS Developres Rzeszów 15:13. W spotkaniu znakomicie zaprezentowała się świeżo co sprowadzona do zespołu z Polic Greczynka Olga Strantzali.

Składy:
Grupa AZOTY Chemik Police:
Kowalewska, Brakocević-Canzian, Wasilewska, Bajiens, Strantzali, Grajber, Maj-Erwardt (libero) oraz Mędrzyk, Kąkolewska, Łukasik, Bałdyga

KS Developres Rzeszów: Kaczmar, Van Ryk, Efimienko-Młotkowska, Stencel, Blagojević, Lazić, Krzos (libero) oraz Przybyła (libero), Fidon-Lebleu, Polańska, Krajewska, Rasińska, Grabka

Na początku pierwszego seta, przy zagrywkach Olg Strantzali, Chemik Police odskoczył rzeszowiankom na trzy punkty, jednak wynik został szybko wyrównany przez zespół Developresu. Rzeszowianki po słabych atakach w pierwszej połowie seta zaczęły w tym elemencie poprawiać błędy, przez co udało im się później osiągnąć kilkupunktową przewagę. Jednak w końcówce Policzanki dogoniły rywalki. Ale dzięki skutecznym atakom Kiery Van Ryk rzeszowianko udało się utrzymać nerwy na wodzy, dzięki czemu wygrały tego seta do 23.

Drugi set tylko z początku był wyrównany, zaś potem nastąpił całkowity odjazd pociągu z Rzeszowa. W dalszym ciągu w ataku znakomicie grała kanadyjka. Mimo że swoim zagrywkami nie zdobywała bezpośrednio punktów, to przez nie zespół z Polic miał nie lada problemy w przyjęciu. Drugi set zakończył się zdecydowaną wygraną rzeszowianek do 19.

Z kolei w trzecim i czwartym secie nastąpiło wyraźne odwrócenie losów. To zespół z Polic zaczął dominować w każdym elemencie. Kluczowa tu była szczególnie zagrywka, przez którą rzeszowianki nie były w stanie wyprowadzać skutecznych ataków. Nie pomagały także zmienniczki, które posyłał do boju trener Antiga. Zawodziła także Kiera. Wszystko miało się rozstrzygnąć właśnie w tie-breaku.

Zaś w piątym secie kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Tie-break rozpoczął od wysokiego prowadzenia zespołu z Polic, z kolei rzeszowianki nadal miały problem w przyjęciu. Jednak po zmianie stron, sytuacja na boisku zaczęła się diametralnie zmieniać. To zespół z Polic zaczął popełniać szereg błędów własnych, dzięki czemu Rzeszowianki praktycznie doprowadziły do przyjęcia. Jednak Rysicom w samej końcówce nie starczyło sił, przez co przegrały tego seta do 13.