Policjanci kolejny raz interweniowali wobec osób, narażonych na wychłodzenie organizmu.

Nowa Dęba

Wczoraj przed godz. 20, policjanci otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, że przy drodze krajowej nr 9, w Tarnowskiej Woli, w rowie na śniegu, siedzi mężczyzna. Mundurowi pojechali we wskazany rejon i odnaleźli nietrzeźwego mężczyznę. Okazało się, że idąc poboczem, wpadł do rowu i nie mógł się z niego wydostać. Był, zziębnięty i miał przemoczone ubranie. Życie mężczyzny mogło być zagrożone, ponieważ zbliżała się noc, a na zewnątrz panowała dość niska temperatura.

Policjanci udzielili mężczyźnie pomocy, gdyż z uwagi na wcześniej wypity alkohol, miał on trudności z samodzielnym poruszaniem się. Wzięli go do radiowozu, aby się ogrzał. Okazało się, że jest to 66-letni mieszkaniec w Tarnowskiej Woli. Policjanci przewieźli mężczyznę do domu i przekazali pod opiekę rodziny.

Po godz. 17, podobne zgłoszenie otrzymali także tarnobrzescy policjanci. Na ul. Mickiewicza, w śniegu, miał spać nietrzeźwy mężczyzna. Mundurowi pojechali na miejsce i we wskazanym rejonie, zauważyli leżącego obok chodnika, w pryzmie śniegu mężczyznę. Policjanci obudzili go i okazało się, że jest to 56-letni mieszkaniec powiatu sandomierskiego.

Był mocno zmarznięty i pod silnym działaniem alkoholu. Miał bełkotliwą mowę i nie mógł ustać na nogach. Policjanci udzielili mu pomocy.

Gmina Pruchnik

Dzisiejszej nocy, po godz. 3, dyżurny jarosławskiej komendy otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że nieopodal jednej z posesji, w śniegu leży nieprzytomna kobieta. Policjanci natychmiast pojechali we wskazane miejsce. Okazało się, że przed ich przyjazdem ratownicy medyczni przewieźli 54-latkę do szpitala.

Policjanci ustalili, że leżącą w śniegu, nieprzytomną kobietę zauważył mieszkaniec gminy Pruchnik, zajmujący się odśnieżaniem lokalnych dróg. Mężczyzna natychmiast powiadomił odpowiednie służby oraz rodzinę kobiety. 54-latka znajdowała się w stanie hipotermii. Temperatura jej ciała spadła do 25 stopni Celsjusza.

Dzięki reakcji mieszkańca gminy Pruchnik i podjętym przez niego działaniom, życie kobiety zostało uratowane. Dalszych kilkadziesiąt minut, spędzonych na mrozie w temperaturze -15 stopni, skończyłaby się dla niej tragicznie.

- Nie bądźmy obojętni na los innych. Widząc siedzącego, śpiącego, czy też leżącego na mrozie człowieka poinformujmy o tym służby ratownicze dzwoniąc pod nr alarmowy 112. Jeden telefon może uratować czyjeś życie. W przypadku interwencji niewymagającej natychmiastowej reakcji policjantów, zgłoszenie możemy nanieść za pomocą Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa- mówią policjanci.