Na razie nie wiadomo, czy Zjednoczona Prawica wystawi wspólnego kandydata na prezydenta Rzeszowa. Marcin Warchoł już się zgłosił, ale co z samym PiS-em ?
Jeszcze dobrze emocje nie opadły na wieść o rezygnacji Tadeusza Ferenca ze stanowiska prezydenta Rzeszowa, a już wygląda na to, że w obozie rządzącym szykuje się batalia o to, czy będzie wspólny kandydat na to stanowisko, czy może szykuje się bratobójcza walka.

Solidarna Polska ma kandydata

Zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu decyzji przez Tadeusza Ferenca chęć kandydowania na to stanowisko zgłosił Marcin Warchoł - poseł Solidarnej Polski, członek klubu PiS oraz wiceminister sprawiedliwości. Jednak zadeklarował on, że wystartuje on jako kandydat niezależny.

- W każdym razie mam nadzieję, że zostanie prezydentem Rzeszowa i będzie takim dobrym zarządcą różnych spraw tego miasta, jak był pan prezydent Ferenc przez 18 lat. To, że opuścił Solidarną Polskę, to nie jest nic nadzwyczajnego. Będzie prezydentem, chce być prezydentem wszystkich ludzi - mówił o tej sprawie minister Michał Wójcik w piątek na antenie RMF FM.

Będzie rozłam w Zjednoczonej Prawicy ?

Nie od dzisiaj wiadomo, że Zjednoczona Prawica to nie tylko sam PiS, ale także "Porozumienie" Jarosława Gowina oraz "Solidarna Polska" Zbigniewa Ziobry. Wyborcy partii rządzącej mogli się o tym przekonać szczególnie w przeciągu trwającej już drugiej kadencji, kiedy to mieliśmy do czynienia z licznymi rozłamami w tym ugrupowaniu, np. w przypadku tzw. wyborów kopertowych.

Wybory na prezydenta Rzeszowa będą kolejnym dowodem na to, czy Zjednoczona Prawica jest naprawdę zjednoczona, czy też może PiS, jako największe ugrupowanie w tym "nieziemskim trio" dla ich wyborców pójdzie własną drogą, i wystawi wspólnego kandydata.

- Chciałbym, żeby Marcin Warchoł był jedynym kandydatem prawicy. Ale to jest decyzja Prawa i Sprawiedliwości, to nie jest moja decyzja. Mam nadzieję, że będzie on jedynym kandydatem tej prawej strony - dodawał w piątek Michał Wójcik.

Sam PiS na razie nie podjął decyzji w tej sprawie. W ostatnich wyborach samorządowych był to Wojciech Buczak, jednak nie osiągnął on jakiegoś oszałamiającego wyniku, bo zdobył niespełna 24 proc. głosów.

Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że partia rządząca rozważa wystawienie europosła Tomasza Poręby. W ostatnim czasie zaangażował się on mocno w budowę m.in. Podkarpackiego Centrum Lekkoatletycznego.

- Takie ugrupowanie jak PiS nie może pozbawić się możliwości udziału w tych wyborach. A poza tym minister Warchoł nie uzgadniał z nami swojego startu. Jesteśmy dużą partią polityczną, mamy zaplecze, są nazwiska osób, które mogłyby wystartować. Rozmawiamy z nimi - wyjaśnia marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl.

Jedno zatem pojawia się pytanie: Czy sam Europoseł PiS porzuci lukratne stanowisko w Brukseli, pensję w postaci ok. 40 tys. zł, i wróci tu na Podkarpacie, aby zająć się sprawami samorządowymi ?