W pierwszym meczu ćwierćfinałowym KS Developres Rzeszów w stosunku 3:1 pokonał na własnej hali Energa MKS Kalisz. MVP spotkania atakująca Kiera Van Ryk.
Faza play-off po raz kolejny pokazała, że różni się od fazy zasadniczej, i nawet liderkom tabeli z 8. zespołem po fazie zasadniczej już nie przychodzi tak łatwo. Tak było w przypadku pierwszego meczu ćwierćfinałowego pomiędzy KS Developres Rzeszów, a Energa MKS Kalisz. MVP spotkania atakująca Kiera Van Ryk.

Składy:
KS Developres Rzeszów:
Polańska, Van Ryk, Krajewska, Blagojević, Kaczmar, Fidon-Lebleu i Krzos, oraz

Energa MKS Kalisz: Polak, Ptak, Bednarek, Gromadowska, Gałkowska, Mucha i Łysiak

Już na samym początku pierwszego seta mieliśmy pokaz tego, że gra w fazie play-off to nie to samo co w fazie zasadniczej, i nawet zespół z 8. Miejsca może twardo się przeciwstawić liderowi tabeli. Po obu stronach obserwowaliśmy twardą walkę, a Developresovi nie tak łatwo przychodziło kończenie swoich akcji. Długą wymianę piłek obserwowaliśmy szczególnie już przy trzeciej akcji. Dopiero przy stanie 17:14 gospodynie tego pierwszego ćwierćfinału wyszły na choć częściowe, bo 3-punktowe prowadzenie (18:15), m.in. dzięki zagrywkom Juliet Fidon-Lebleu. Jednak chwilę później siatkówka właśnie pokazała, że jest grą nieprzewidywalną. Siatkarki z Kalisza zarówno dzięki dobrej grze, jak i błędom rywalek nie dość, że doprowadziły do remisu, to jeszcze osiągnęły 2-punktowe prowadzenie (21:23). I taki stan utrzymał się do końca seta, dzięki czemu Kaliszanki wygrały tego pierwszego seta 23:25.

Napędzone zwycięstwem w pierwszej partii, Kaliszanki już od samego początku grały dobrze. Szczególnie na plus grała Ola Gromadowska, która dwa razy skończyła atak na czystej siatce. Z kolei w drużynie KS Developresu grę ciągnęła atakująca Kiera Van Ryk. Rzeszowianki pogłębiały także błędy własne, jak auto ataki (8:11). Mimo wziętego czasu przez trenera Antigę, w grze Rysic niewiele się zmieniało. Rzeszowiankom brakowało szczególnie rozegrana, mimo dobrego przyjęcia, a Kaliszanki po prostu dobrze czytały na bloku swoje rywalki (12:17). Jednak chwilę później w grze Developresu coś drgnęło. Rysice zrobiły coś co wydawało się wręcz niemożliwe. Z 5-punktowej przewagi swoich rywalek, w samej końcówce nie dość, że doprowadziły do remisu, to jeszcze wyszły na prowadzenie, dzięki czemu po emocjonującej końcówce wygrały tego drugiego seta 27:25.

Podłamane udanym powrotem Developresu z dalekiej podróży w poprzednim secie Kaliszanki w trzeciej odsłonie dały się zdominować przez swoje rywalki w całej okazałości. Rywalki Rzeszowianek mało co w których akcjach były w stanie przejąć inicjatywę, a Rysice grały po prostu swoją grę, dzięki czemu wygrały trzecią partię 25:20.

Natomiast czwarta partia po raz kolejny wyglądała inaczej. Kaliszanki nie dość, że powróciły do pewnej gry, to przy stanie po 7 zaczęły przejmować inicjatywę, dzięki czemu wyszły na 3-punktowe prowadzenie (10:13). Jednak z czasem Rzeszowianki raz po raz zaczęły odrabiać swoje straty, w efekcie czego przy zagrywce Jeleny Blagojević doprowadziły do remisu po 17. Dalej, mimo, iż choć z problemami Rzeszowianki kontrolowały swoją grę, dzięki czemu wygrały tego czwartego seta po skutecznym ataku pani kapitan Blagojević.