W poniedziałkowe popołudnie nad Świlczą, niedaleko Rzeszowa, przeszła intensywna burza z wyładowaniami atmosferycznymi. Jej skutkiem stał się m.in. pożar jednego z budynków mieszkalnych nieopodal tej miejscowości.

Pożar domu w przysiółku Otoka spowodowała burza


Według relacji strażaków z OSP Świlcza otrzymali oni wezwanie o godzinie 17.20. Wtedy zostały uruchomione syreny w jednostce. Poinformowano ich, że w przysiółku Otoka płonie poddasze jednego z domów mieszkalnych. Prawdopodobną przyczyną było uderzenie pioruna, o czym wspominają strażacy:

- Pożar spowodowany był przez uderzenie pioruna w budynek. Niestety w takim zagrożeniu życia i mienia liczą się sekundy.

Akcja ratunkowa-relacja strażaków


Jak potwierdzają służby pracujące na miejscu reakcja była natychmiastowa. Od razu do akcji wyjechały dwa wozy: gaśniczy samochód z zbiornikiem wody i autopompą oraz lekki samochód gaśniczy z motopompą, w sile 8 strażaków. Całą pracę w gaszeniu pożaru relacjonuje jeden ze strażaków:

- W trakcie dojazdu na miejsce, rota ubierała aparaty ODO, a SKKM dysponowało dodatkowe siły i środki. Po dotarciu na miejsce, zastaliśmy pożar poddasza w początkowej fazie rozwoju. Rota z pakietem wężowym (dla pożarów wewnętrznych) udała się na dach garażu przyległego do budynku, aby prowadzić skuteczne działania gaśnicze.

Obyło się bez ofiar


Na szczęście, w budynku nie było żadnych osób. Taką też informację przekazano do SKKM (Stanowisko Kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej). Dalszy ciąg akcji ratunkowej można poznać z informacji podanych przez OSP Świlcza:

- Po chwili na miejsce dojechały dodatkowe siły i środki w postaci kilku zastępów OSP i PSP. Strażakom, którzy prowadzili działania na poddaszu, udało się w szybki sposób zlokalizować pożar i go ugasić. Następnie przystąpiono do przelewania pogorzeliska oraz spalonych rzeczy. Niezbędna tutaj okazała się kamera termowizyjna, która pokazuje zarzewie ognia w dymie. Na miejsce dojechało Pogotowie Energetyczne, które zajęło się sprawdzaniem sieci elektrycznej. Kierujący Działaniami Ratowniczymi przekazał wytyczne właścicielowi budynku co do dalszego korzystania. Działania zastępów zostały zakończone i wróciły do koszar.

Kto tak naprawdę gasił pożar? Działali strażacy i cywile


Na miejscu pożaru pracowało kilka zastępów straży pożarnej. Mundurowi byli zarówno ochotnikami, jak i zawodowymi służbistami. Pojawiła się także policja i pogotowie. W akcji brały udział:

  • samochód gaśniczy z zbiornikiem wody i autopompą ratownictwa technicznego z JRG 3 Rzeszów,

  • ciężki samochód gaśniczy z zbiornikiem wody, autopompą i zbiornikiem na proszek - JRG 3 Rzeszów,

  • lekki samochód z motopompą (pompa napędzana własnym silnikiem) - OSP Mrowla,

  • samochód gaśniczy z zbiornikiem wody i autopompą - OSP Mrowla,

  • lekki samochód specjalny - OSP Rudna Wielka,

  • samochód gaśniczy z zbiornikiem wody i autopompą - OSP Bratkowice,

  • samochód gaśniczy z zbiornikiem wody i autopompą ratownictwa technicznego - OSP Świlcza,

  • lekki samochód z motopompą (pompa napędzana własnym silnikiem) - OSP Świlcza,

  • patrol Policji - KP II Rzeszów,

  • pogotowie Energetyczne.


Jak wspominają sami strażacy, nieoceniona okazała się też pomoc cywilów:

- W obliczu tego zdarzenia, pobliscy sąsiedzi okazali się wielką pomocą i pomogli właścicielowi powynosić z domu ważne i drogocenne rzeczy. To właśnie oni w pierwszych chwilach starali się ugasić ogień. Ludzie często pomagają nam strażakom w działaniach na miejscu i dzięki temu straty są mniejsze.