Już jutro 350 tys. uczniów na Podkarpaciu wraca do nauki w szkołach i przedszkolach. Za bezpieczeństwo sanitarne w placówkach mają odpowiadać dyrektorzy placówek. Pytanie czy sobie poradzą.
We wtorek na Podkarpaciu, po prawie 6 miesiącach zdalnego nauczania, do szkół wróci 350 tys. dzieci. Zgodnie z zapewnieniami Podkarpackiego Kuratora Oświaty Małgorzaty Rauch w obecnej sytuacji epidemicznej powrót ten jest w zupełności bezpieczny.

- O wszystko zadbaliśmy z Adamem Sidorem, dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie. Mamy oczywiście także świadomość skali zagrożenia. W razie niebezpieczeństwa dyrektorzy poszczególnych placówek mają kontakt z Powiatowymi Stacjami Sanitarnymi w swoich regionach - mówiła na konferencji prasowej Małgorzata Rauch.

Nauka wraca do normalnego trybu. Przynajmniej na razie

Z kolei Adam Sidor przekonywał, że powrót do normalnego nauczania odbędzie się we wszystkich placówkach. Nie ma znaczenia czy leżą one w strefie zielonej, żółtej czy czerwonej.

- Poszczególni dyrektorzy sanepidów mają bardzo dobrą wiedzę co do sytuacji w swoich regionach. Uczniowie i nauczyciele muszą uczęszczać zdrowi do szkół. W przypadku podejrzenia jakichkolwiek objawów związanych zarówno z grypą, jak i koronawirusem, trzeba natychmiast udać się na oddział zakaźny -poinformował Adam Sidor.

Przypomnijmy że na Podkarpaciu obecnie tylko jeden powiat znajduje się w strefie żółtej. Jest to powiat Przemyski.

O środkach bezpieczeństwa w placówkach

Dyrektorzy są zobowiązani do dezynfekcji pomieszczeń, zapewnienia środków higieny osobistej zachowania dystansu. Kolejnymi możliwościami są przerwy w innych godzinach dla klas oraz to, że z sali do sali przemieszcza się tylko nauczyciel. Maseczki to już indywidualna sprawa każdego dyrektora.

Ale co w przypadku wykrycia Covid-19 u któregoś z uczniów ? - Będziemy wyjaśniać szczegóły kontaktu osoby zakażonej z innymi. Wtedy także, zarówno osoby z kontaktu, jak i zamieszkujące z nim zostaną wysłane na kwarantannę - dodaje Sidor.