Aż dwie noce spędził w lesie 77-letni mieszkaniec Janowa Lubelskiego, który wyszedł na grzyby i nie wracał. Odnaleźli go ratownicy z rzeszowskiej grupy STORAT. Mężczyzna natychmiast trafił do szpitala.
W niedzielę 77-letni mieszkaniec Janowa Lubelskiego wyszedł na grzyby. Mężczyzna ma poważne problemy z pamięcią, dlatego wyszedł z domu nikomu nic nie mówiąc. Po dłuższym czasie jego nieobecności rodzina zdecydowała się na zawiadomienie policji. W akcji poszukiwawczej brali także udział żołnierze WOT, zawodowy strażacy i ochotnicy, gmina Janów Lubelski oraz wolontariusze. Dopiero po bezskutecznych czynnościach zdecydowali się na zawiadomienie rzeszowskiej grupy STORAT.

To prawdziwe zadanie dla psa ratownika

Do akcji zostało włączonych pięć zespołów z pasami tropiącymi. Ok. godz. 20 zostało wytypowanych kilkanaście miejsc, których do tej pory nie przeszukano. Dopiero po 3 godzinie nad ranem ratownik Grzegorz Adamski poinformował swojego przełożonego, że znalazł but mogący należeć do poszukiwanego mężczyzny. Natomiast Chwilę później jego suczka Ebra dała znać, że także na coś natrafiła.

- Udało się znaleźć drugi but, natomiast kawałek dalej czapkę z daszkiem. Później także znaleźliśmy reklamówkę z nożykiem - mówi Grzegorz Adamski w wypowiedzi dla portalu Nowiny 24.

Ok. godz. 3.50 zespół natrafił na leżącego pod drzewem człowieka. W pierwszej chwili ratownicy przestraszyli się, że mężczyzna nie żyje, jednak po chwili okazało się, że oddycha. Mocno wycieńczony i wyziębnięty 77-latek został natychmiast przetransportowany do szpitala.

W akcji ratowniczej wzięło udział 12 osób ze STORAT oraz OSP Niebieszczany. Pana Jana szukały psy Ozi (opiekun Marek Englot), As (Witold Sieracki), Ares (Justyna Pawul), Nika (Piotr Cywicki) oraz Ebra z Grzegorzem Adamskim.