Niedzielne starcie w 5. kolejce PlusLigi dostarczyło kibicom sporo wrażeń. Po zaciętym tie-breaku Asseco Resovia pokonała na wyjeździe Cerrad Enea Czarni Radom 3:2.
Można powiedzieć, że kto po raz kolejny sprawdziło się przysłowie: nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. To Asseco Resovia Rzeszów zdecydowanie lepiej zaczęli niedzielne spotkanie w Radomiu, lecz na zwycięstwo goście musieli czekać aż do tie-breaka.

Cerrad Enea Czarni Radom: Kędzierski, Konarski, Loh, Josifow, Dryja, Sander, Masłowski (libero) oraz Zrajkowski, Gąsior, Pasiński, Firszt, Ostrowski.

Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga, Butryn, Krulicki, Tammemaa, Taht, Cebulj, Potera (libero) oraz Buszek, Mariański, Jendryk, Hain, Woicki, Domagała.



To Rzeszowianie lepiej zaczęli pierwszego seta, na początku którego skrzętnie wykorzystywali każdy błąd gospodarzy (4:8). Kiedy goście powiększyli swoją przewagę do 6 punktów Robert Prygiel poprosił o pierwszy czas (6:12), lecz to najwyraźniej nie pomogło. Jednak w końcówce Radomianom udało się niemal w całości odrobić straty, Karol Butryn zakończył ją z mocnym przytupem (23:25).

Drugiego seta także zdecydowanie lepiej zaczęli Rzeszowianie, którzy wyraźnie poprawili jakość gry. Po pojawieniu się na boisku Rafała Buszka ta przewaga tylko się powiększała (14:20). Co prawda jeszcze na drugiej przerwie trener Radomian zachęcał swoich podopiecznych do gry, jednak nic to nie dało (16:25).

Nieoczekiwana zamiana ról

W trzeci secie oba zespoły najwyraźniej pozamieniały się skutecznością gry. Na kilka poziomów wyżej wskoczył atakujący Radomian Dawid Konarski. Co prawda Alberto Giuliani na dwóch czasach starał się uspokajać swoich graczy, jednak i to nie pomogło. Głównym grzech Rzeszowian były przede wszystkim zepsute zagrywki. Co prawda pod koniec seta goście doprowadzili niemal do wyrównania, jednak (23:22), jednak Radomianie wyprowadzili skuteczną akcję i zamknęli tego seta 25:23.

Na początku czwartego seta Radomianie już na początku zbudowali sobie wyraźną przewagę, której nie oddawali aż do końca (17:12). Jedynym jasnym elementem w ekipie Asseco Resovii był Rafał Buszek, który zdobył dwa punkty z asów serwisowych. Czwarta partia zakończyła się 25:20.

Na początku tie-breaka to jednak Rzeszowianie znów zbudowali wydawać by się mogło bezpieczną przewagę 9:5. Jednak Radomianie szybko wzięli się za odrabianie strat i doprowadzili do remisu po 10. Zażarta walka toczyła się do ostatniego punktu. Kluczowy punk z asa serwisowego zdobył Fabian Drzyzga, dzięki czemu Asseco Resovia wygrała piątego seta 17:19.